rozm. Gabriela Pewińska

Jacek Bożek: Latami drzewa w Polsce miały fatalny PR [ROZMOWA]

Jacek Bożek Fot. Fot. materiaŁy prasowe Jacek Bożek
rozm. Gabriela Pewińska

Z Jackiem Bożkiem, prezesem Stowarzyszenia Ekologiczno
-Kulturalnego „Klub Gaja”, rozmawia Gabriela Pewińska

Polacy kochają drzewa?
Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Wszystko zależy od sytuacji. I od drzew. Mieszkam na wsi, nad rzeczką. Od wielu lat bronię drzew w swojej okolicy. I kiedy 1 stycznia weszły w życie nowe przepisy, ułatwiające wycinanie drzew na prywatnej posesji, moi sąsiedzi od razu wzięli się za wycinkę! Wiedzą, że już nie mogę zareagować. Przez lata przypinano gębę ekologom, że drzewa są dla nich ważniejsze niż ludzie. Przypinano też gębę drzewom. Że zabijają ludzi. A to wyskakują znienacka na drogę, powodując wypadki, a to przewracają się w parkach, tylko czyhają, by wyrządzić nam krzywdę. Nie wiem też, dlaczego, ale latami drzewa w Polsce miały fatalny PR. Teraz trudno będzie to zmienić. Jeżeli spyta pani Polaków, czy lubią drzewa, to w większości usłyszy pani twierdzącą odpowiedź. Jeśli jednak któremuś z tych „miłośników” drzewa będą utrudniać wjazd na posesję, to błyskawicznie wytnie w pień nawet cały park. Czy pani wie, co robią drzewa na cmentarzach?

Zdobią. Osłaniają od wiatru. Długo by wymieniać.
W opinii publicznej, drzewa na cmentarzach brudzą. Zrzucają liście, które trzeba nieustannie sprzątać. To był powód, by na wielu nekropoliach wyciąć dziesiątki starych drzew. Wycinamy drzewa, bo zrzucają liście, a potem wszyscy dyskutujemy o smogu, jak się przed nim bronić. Szkoda, że nie widzimy związku. Do tej pory zezwolenia na wycinki drzew wydawane były z reguły bez problemu. Mimo to mieliśmy możliwość, by niektóre z tych drzew ochronić. Nowe przepisy sprawią, że jako ekolodzy nie będziemy mieć już nic do powiedzenia. Wszystko w rękach samorządów, ale one drzewami nie będą się przejmować, bo przecież drzewa blokują inwestycje. Nadzieja w obywatelach. Ale - moim zdaniem - to, co teraz będzie się działo z drzewami w Polsce, to będzie rzeź niewiniątek.

Każde drzewo powinno być rozpatrywane osobno, tak przy wycince, jak i przy sadzeniu

W jednej z miejscowości w Estonii, budując miejskie boisko, zdecydowano się ocalić stojący pośrodku dąb.
To drzewo startowało w plebiscycie na Europejskie Drzewo Roku 2015 i wygrało ten konkurs.

Drzewo na środku boiska. W Polsce to jest możliwe?
Mało prawdopodobne, choć są i u nas wrażliwcy, którzy drzewa szanują, zdając sobie sprawę z ich roli w przyrodzie. Polacy to jednak nie tylko dendrofobii. Gdzieś w Azji widziałem drzewo stojące na środku drogi, zastawione beczkami, by krzywda się mu nie stała. W Japonii, kraju bardzo nowoczesnym, wciąż wierzy się, że każde drzewo ma swojego ducha. U nas ta wrażliwość, a i wiedza na temat drzew nie jest tak rozwinięta, choć przecież przez całe wieki byliśmy od drzew zależni. Nic się pod tym względem nie zmieniło, jedynie nasz stosunek do drzew.

Szacunek do drzewa to szacunek do życia, o którym u nas też dużo się mówi, ale w innym kontekście.
Żadnej ekipy rządzącej za stosunek do drzew nie chwalę, ale obecna władza pokazuje swoimi decyzjami: Pamiętajcie, przyroda jest dla człowieka! Tylko człowiek się liczy! Tymczasem w Niemczech istnieją „drzewa weterani”. To drzewa, które już dawno umarły, ale specjaliści chcą je ocalić dla potomnych, pielęgnując i zabezpieczając tak, by trwały, nikomu nie robiąc krzywdy. I tak stoją te gigantyczne kikuty, a zamieszczone obok tablice informują o ich wielowiekowej historii. „Drzewo weteran” jest jak starzec, który nam opowiada o tym, kim naprawdę jesteśmy, skąd się wzięliśmy. Tworzy się legenda. Mówię czasem samorządowcom o tych drzewach weteranach…

Wycinamy drzewa, bo zrzucają liście, a potem dyskutuje-my o smogu, jak się przed nim bronić


I co? Mają Pana za wariata?

Delikatnie rzecz ujmując, nie spotyka się to z zainteresowaniem…

Szkoda, bo to piękna lekcja szacunku nie tylko dla przyrody, ale przede wszystkim dla człowieka.
Przecież my wszyscy wyszliśmy z lasu! Wrażliwość na przyrodę to wrażliwość na drugiego człowieka. W tej edukacji człowieczeństwa dobrze jest zacząć od rzeczy małych, prostych, od bezbronnego drzewa właśnie, drzewa zdanego na naszą łaskę, a jednocześnie niezbędnego nam do życia.

To też kwestia świadomości, wiedzy.
Tej wiedzy na temat przyrody, jak ona funkcjonuje, jak wszystko tu jest ze sobą połączone, brakuje nam przede wszystkim. A potem słyszę, gdy występuję w obronie drzewa przeznaczonego do wycinki: „Panie Jacku, ale o co panu chodzi, to tylko jedno drzewo przecież”… A tak naprawdę ta wycinka idzie w miliony, bo tak myślących są miliony. Choć oczywiście, zaznaczam, zdaję sobie sprawę, że nie każde drzewo nadaje się do uratowania. Ważne, by nie podejmować decyzji pochopnie, bezmyślnie, egoistycznie, by planując inwestycję, drogę, ogródek, zanim wytniemy drzewo, szukać innych rozwiązań. Każde drzewo powinno być rozpatrywane osobno, tak przy wycince, jak i przy posadzeniu nowych. Duża w tym uświadamianiu społeczeństwa jest rola szkoły, mediów, ale i Kościoła, z którym chciałem w kwestii ochrony drzew się porozumieć, ale na wysłane pisma nawet nie otrzymałem odpowiedzi. Dla większości społeczeństwa drzewo to sprawa błaha. Wszyscy powinniśmy o tę zmianę myślenia, w trosce o nas samych przecież, zabiegać.

rozm. Gabriela Pewińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.