Gdyńskie centrum pod lupą skarbówki. Spore kontrowersje wokół wydatków na sport

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Szymon Szadurski

Gdyńskie centrum pod lupą skarbówki. Spore kontrowersje wokół wydatków na sport

Szymon Szadurski

Szeregu rzekomych nieprawidłowości w działalności Gdyńskiego Centrum Sportu, w tym związanych z wydatkami i przetargami, dopatrzyli się specjaliści z gdańskiego Urzędu Kontroli Skarbowej. Zarzucają oni pracownikom GCS złamanie prawa w łącznie aż 30 przypadkach.

Kontrola UKS trwała przez wiele miesięcy, od października 2015 roku i zakończyła kilka tygodni temu. W związku z jej wynikami na początku marca dyrektor Urzędu Miasta Gdyni Jerzy Zając zwrócił się do GCS o wyjaśnienia. UKS wziął pod lupę tylko 2014 rok i stwierdził w ciągu dwunastu miesięcy hurtową ilość naruszeń prawa o zamówieniach publicznych. Urzędnicy z tymi zarzutami jednak nie zgadzają się, nazywając je wyssanymi z palca.

Kontrolerom UKS nie spodobało się m.in. rozszerzenie aneksem zakresu ochrony przy okazji rozegranych pod koniec lipca nad gdyńską plażą, wielkich zawodów Red Bull Air Race.

Widowisko obserwowały setki tysięcy osób. Pracownicy GCS dość późno zorientowali się, że frekwencja wśród widzów może być tak wysoka i nie mieli już czasu na rozpisanie kolejnego przetargu oraz poszukiwanie dodatkowej firmy ochroniarskiej. Zakres obowiązków i liczbę ochroniarzy zwiększono więc aneksem, a koszty wzrosły z 453 do 707 tysięcy złotych, czyli o 57 procent. Tymczasem aneksować można w taki sposób prace do jedynie 20 procent wartości podstawowego zamówienia. Urzędnicy GCS wyjaśniając, dlaczego zdecydowali się na takie działania, poinformowali m.in., że rozpisywanie kolejnego przetargu i zatrudnianie drugiej firmy ochroniarskiej rozmyłoby odpowiedzialność za zabezpieczenie imprezy i było niekorzystne z punktu widzenia interesów miasta.

Na liście zarzutów wobec pracowników GCS jest także m.in. udzielanie zamówień z wolnej ręki na organizację wielu dużych imprez, jak Volvo Gdynia Sailing Days, European Tour w snookera, targów „Wiatr i woda”, zawodów triathlonowych.

Wielkie kontrowersje wzbudziło też finansowanie gdyńskich klubów sportowych. Miasto pomagało w 2014 roku m.in. piłkarzom i rugbistom Arki Gdynia, koszykarkom Basketu, koszykarzom Asseco, piłkarkom ręcznym Vistalu. Tylko futboliści otrzymali 307 tys. zł w zamian za logo Gdyni na koszulkach. Miasto udzieliło zamówienia z wolnej ręki, argumentując, że Arka jest jedynym klubem na poziomie I ligi w Gdyni, nie ma konkurencji, więc nie ma sensu organizować przetargu. Jednak według kontrolerów UKS Arka wcale nie posiada wyłączności na reklamowanie Gdyni, dlatego w sprawie tej powinien zostać rozpisany przetarg.

Dodatkowo przedstawiciele GCS mieli też w 2014 roku rozszerzyć zakres sprzątania plaż, wykraczając poza ramy rocznego budżetu, a nie mieli na to niezbędnego pozwolenia skarbnika miasta. O wszystkich, rzekomych nieprawidłowościach poinformowany został rzecznik dyscypliny finansów publicznych w Gdańsku, który ma teraz cztery miesiące na ewentualne wszczęcie postępowania. W przypadku, gdyby potoczyło się ono niepomyślnie dla pracowników GCS, za ich wykroczenia spotkać może ich upomnienie, nagana, kara pieniężna do wysokości pięciokrotności średniego wynagrodzenia, czyli ponad 20 tysięcy złotych, bądź nawet zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi na okres od roku do pięciu lat.

Dyrektor GCS Marek Łucyk przebywa na urlopie, nie był więc w stanie w rozmowie z nami odnieść się do zarzutów pracowników Urzędu Kontroli Skarbowej. Stanowisko w tej sprawie już wcześniej przekazał do Urzędu Miasta Gdyni.

- Odpowiadając na wynik kontroli, GCS przedstawił szereg argumentów uzasadniających zgodność z przepisami dotychczas stosowanych procedur z zakresu zamówień publicznych - twierdzi Sebastian Drausal, rzecznik Ratusza. - Z tego powodu nie zmieniono ani nie wprowadzono nowych zasad, uznając dotychczasowe za legalne i prawidłowe.

Odpowiadając na zarzuty stosowania trybu zamówienia z wolnej ręki, urzędnicy podkreślają, że GCS zawsze zawiadamiał prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o wszczęciu postępowania, uzasadniając tryb wyboru wykonawcy. Korzystano też z możliwości publikacji ogłoszenia o dobrowolnej przejrzystości ex ante w suplemencie do Dziennika Urzędowego Unii Europejskiej.

- Umowy z wykonawcami są zawierane po upływie wymaganego przepisami terminu - twierdzi Sebastian Drausal. - Żaden z uprawnionych, czyli np. innych potencjalnych oferentów, nigdy nie wniósł odwołania na wybór trybu przez zamawiającego, choć prawo daje taką możliwość. Potwierdza to tezę o prawidłowości i zasadności wyboru trybu.

Dodaje on, że prezydent Gdyni Wojciech Szczurek zapoznał się z wnioskami pokontrolnymi UKS i nie podziela stanowiska zawartego w wystąpieniu pracowników „skarbówki”. Urzędnicy podkreślają również, że wydatki promocyjne Gdyni prześwietlane były już wcześniej przez Najwyższą Izbę Kontroli, która tryb udzielania zamówień z wolnej ręki oceniła jako w pełni prawidłowy.

Szymon Szadurski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.