Szymon Szadurski

Gdynia: Urzędnicy dostali wysokie nagrody. Dopiero sąd zmusił prezydenta, aby to ujawnił

Gdynia: Urzędnicy dostali wysokie nagrody. Dopiero sąd zmusił prezydenta, aby to ujawnił Fot. Piotr Hukało
Szymon Szadurski

Dopiero na skutek wyroku sądu prezydent Gdyni zmuszony został do ujawnienia działaczom sieci obywatelskiej wysokości nagród za 2015 rok dla najważniejszych urzędników w mieście.

Z amieszanie związane z ujawnieniem nagród dla urzędników miejskich będzie miało dalszy ciąg. Działacze Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska nie zgadzają się bowiem z utajnieniem wysokości nagród za 2015 rok dla urzędników wydających decyzje administracyjne, którzy zażądali ochrony swoich danych, lub (według urzędników) przysługuje im prawo do ochrony prywatności na podstawie jednego z artykułów ustawy o dostępie do informacji publicznej . Od odmowy udostępnienia tych danych kilka dni temu sieć obywatelska po raz kolejny odwołała się do sądu administracyjnego. - W sposób nieuzasadniony ograniczono dostępność do części żądanych przez nas informacji ze względu na art. 5 ustęp 2 ustawy - komentuje zachowanie gdyńskich urzędników Bartosz Wilk, prawnik Watchdog Polska. - Przepis ten w tej sprawie nie powinien mieć zastosowania. Nagrody, przyznawane pracownikom samorządowym, mają szczególny charakter. Nie można uznać, iż ujawnienie ich wysokości narusza prywatność osoby fizycznej.

Zdaniem Szymona Osowskiego, kolejnego prawnika sieci obywatelskiej, argumenty urzędników z Gdyni są „nie do obrony”. Zostaną obalone przed sądem i Watchdog Polska prędzej, czy później otrzyma pełną listę urzędniczych nagród z Gdyni. Jednak nawet lista w mocno okrojonej wersji, która przesłana została do Watchdog 21 października, już po wyroku sądu, jest długa. Wyszczególnione zostały tam nagrody na łączną kwotę ponad ćwierć mln zł. Ciekawe jest uzasadnienie ich przyznania - u każdego z wysokich rangą urzędników brzmi identycznie: „Nagroda za sumienne wypełnianie obowiązków i przejawianie inicjatywy w pracy”. Najwięcej - po 12,5 tys. zł - otrzymali od prezydenta Wojciecha Szczurka jego zastępcy: Marek Stępa, Michał Guć, Bartosz Bartoszewicz i Katarzyna Gruszecka - Spychała. Taka sama kwota zasiliła konto skarbnika miasta Krzysztofa Szałuckiego i Jerzego Zająca, dyrektora magistratu.

- Dostaliśmy sygnały, że w roku wyborczym nagrody dla urzędników w Polsce posypały się, niczym manna z nieba - mówi Szymon Osowski. - Postanowiliśmy zwrócić się o ujawnienie ich wysokości. Spośród 80 miast, do których trafiły nasze wnioski, odpowiedź odmowną otrzymaliśmy tylko z Gdyni i Sopotu. W końcu ujawniono nam część nagród, ale z oboma samorządami kontynuujemy spór przed sądem.

O sytuacji działacze Watchdog Polska zawiadomili też gdyńską prokuraturę. Jednak śledczy odmówili wszczęcia dochodzenia w sprawie nieudostępnienia informacji publicznej.

Jerzy Zając, dyrektor gdyńskiego urzędu, jest przekonany, że samorządowcy mieli prawo nie ujawniać wysokości nagród dla niektórych urzędników. - Rozpatrując taki wniosek należy wziąć pod uwagę ograniczenia, wyłączające możliwość udostępnienia określonych informacji, czyli art. 5 ustawy - uważa Jerzy Zając.

Dodaje, że w 2015 r. do gdyńskiego urzędu wpłynęły 283 wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Zaledwie trzy rozpatrzono negatywnie.

Szymon Szadurski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.