Dorota Abramowicz

Gdańskie Centrum Sercowo-Naczyniowe liczy na ministra

Gdańskie Centrum Sercowo-Naczyniowe liczy na ministra  Fot. 123RF
Dorota Abramowicz

Do Konstantego Radziwiłła trafiło odwołanie Gdańskiego Centrum Sercowo-Naczyniowego, które nie znalazło się w sieci szpitali.

Na liście 25 pomorskich szpitali, które od października tego roku zaczną funkcjonować w ramach sieci, zabrakło m.in. Gdańskiego Centrum Sercowo-Naczyniowego. Należący do Polsko-Amerykańskich Klinik Serca i mieszczący się w Szpitalu Swissmed ośrodek, działający także w ramach kontraktów z NFZ, wykonuje rocznie ponad600 operacji kardiochirurgicznych, czyli co trzeci zabieg tego typu na Pomorzu. Do tego trzeba dodać ponad 1400 zabiegów z zakresu kardiologii inwazyjnej i prawie 700 z chirurgii naczyniowej. Jak podkreślają władze placówki - może pochwalić się ona najniższą śmiertelnością około operacyjną w Polsce.

O utrzymanie placówki w systemie apelował do rządów USA i Polski podczas czwartkowej wizyty prezydenta USA prof. Radosław Stefan Kiesz, profesor medycyny i kardiologii uniwersytetu w Teksasie, współtwórca grupy American Heart of Poland.

Podczas konferencji prasowej, zorganizowanej wczoraj w Gdańsku, poinformowano dziennikarzy, że władze Polsko-Amerykańskich Klinik Serca złożyły odwołanie od decyzji pomorskiego NFZ do ministra zdrowia. Argumentowano, że wyłączenie z systemu GCSN doprowadzi do wydłużenia kolejek najciężej chorych i drastycznego pogorszenia jakości opieki nad pacjentami.

- Luki po jego likwidacji nie uda się wypełnić w ciągu trzech miesięcy, bo stworzenie kardiochirurgii na podobnym poziomie może potrwać nawet kilka lat. Nie wierzę w to, że ktoś chce, aby przez decyzje urzędników pacjenci z najpoważniejszymi schorzeniami serca tracili życie - mówił prof. Paweł Buszman.

Obaw tych nie podziela pomorski NFZ. We wcześniejszych publikacjach na ten temat dyrektor Elżbieta Rucińska-Kulesz tłumaczyła: - Tak zorganizujemy mieszkańcom opiekę kardiologiczną, że będą w pełni bezpieczni.

Dziś rzecznik pomorskiego oddziału NFZ odmawia komentarza w sprawie odwołania adresowanego do ministra Konstantego Radziwiłła.
- Po rozpatrzeniu potrzeb zdrowotnych województwa zostaną rozpisane konkursy, w których może także wziąć udział Gdańskie Centrum Sercowo-Naczyniowe - mówi jedynie Mariusz Szymański.

O tym, czy odwołanie zostanie uwzględnione, dowiemy się na początku tygodnia. Jeśli minister zdrowia nie zmieni decyzji pomorskich urzędników, Gdańskie Centrum Sercowo-Naczyniowe najprawdopodobniej przestanie pod koniec września przyjmować chorych wymagających interwencji chirurgicznej.

Dorota Abramowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.