Rafał Rusiecki

Faworyci łatwo w Polsce nie mają

Faworyci łatwo w Polsce nie mają Fot. Karolina Misztal
Rafał Rusiecki

Brak gwiazd w czołowych reprezentacjach odbija się na ich wynikach na mistrzostwach Europy. Potknięcia kosztują sporo, bo między barażami a ćwierćfinałami będą tylko godziny różnicy.

Pierwsza kolejka grupowej fazy mistrzostw Europy 2017 wywołała u miłośników siatkówki mieszane uczucia. Polacy gładko przegrali 0:3 z Serbami na Stadionie Narodowym. Niemcy po tie-breaku pokonali Włochów, a Francuzi - również po tie-breaku - ulegli Belgom.

- Generalnie jest tak, że zawsze w tak ważnych turniejach jak mistrzostwa Europy czy świata zdarzają się wyniki, które są trudne do przewidzenia - mówi Ireneusz Mazur, były selekcjoner reprezentacji Polski, a obecnie ekspert Polsatu Sport. - W tym turnieju tych niespodzianek jest aż nadto. Największa to przegrana reprezentacji Francji. Nie chcę tutaj mówić o naszej kadrze, bo Serbowie świetnie grali już w poprzednich sezonach. Pogubili się też Włosi. Jest to zrozumiałe o tyle, kiedy nie ma dwóch gwiazd: Ivana Zajcewa i Osmany’ego Juantoreny.

Efektem wpadek zespołów typowanych na medalistów ME 2017 jest to, że zmuszone one będą walczyć w barażach o udział w ćwierćfinałach.

- OK, ale Włosi nie przyjechali w optymalnym składzie - wyjaśnia Krzysztof Ignaczak, były libero reprezentacji Polski, dla której rozegrał 322 mecze. - Przyjechali więc tym, co mają najlepsze. Włosi to jednak Włosi i zawsze docierają do strefy medalowej. Według mnie Serie A to najlepsza liga na świecie, wypuszczająca zawodników z dobrym rozpoznaniem taktycznym, świetnych technicznie. Przegrali z Niemcami, których prowadzi Andrea Giani, a on przecież odnajduje się we włoskim stylu. Włosi mają jednak później łatwą drabinkę i to ich duża szansa.

Zdaniem ekspertów największym pozytywnym zaskoczeniem jest drużyna Belgii. - Ciekawi mnie ten zespół. Grają bardzo fajną siatkówkę - ocenia pogromców Francji popularny „Igła”. Trzeba jednak pamiętać, że w drużynie Les Bleus nie ma Earvina N’Gapetha. Nieobecność jednego z liderów w ekipie, która wygrała w tym roku Ligę Światową, powinno się jednak udać zatuszować.

- Francuzi zbudowali formę na Ligę Światową i wygrali ją. Pytanie czy później Laurent Tillie dotrenował zespół czy go przetrenował. To jednak nadal główny faworyt mistrzostw w Polsce. Francja dalej będzie pretendentem - zaznacza Ignaczak.

Barażowe mecze w halach w Krakowie i Katowicach zaplanowano na środę. Dzień później rozegrane zostaną ćwierćfinały. To nawarstwienie spotkań może dla niektórych okazać się problematyczne. Dzień po dniu trzeba będzie grać na coraz wyższym poziomie.

- Myślę, że dla naszej reprezentacji dodatkowy mecz to nie będzie problem - mówi Ireneusz Mazur. - Sparingów po Lidze Światowej nie było. Przełożenie pracy treningowej na formę odbywa się właśnie w trakcie meczów. Uważam, że baraże nie powinny być więc kłopotem.

- Polska to dla mnie znak zapytania - nie ukrywa natomiast Krzysztof Ignaczak. - Polacy są zestresowani. Pierwszy mecz kompletnie im nie wyszedł. Cieszę się, że wygrali psychologiczną batalię z Finlandią, po trudnym pierwszym secie. Dla nas największym problemem będzie trudniejsza drabinka. Dołożyliśmy sobie jeden mecz, ale jeśli chce się wygrywać, to trzeba sobie z takimi sytuacjami radzić.

- Później problemem może być trafienie na Rosję. Jeżeli chcemy być w strefie medalowej, to trzeba wygrywać także z takimi drużynami - dodaje były selekcjoner naszej reprezentacji.

Wszystkie decydujące mecze w czterech grupach zakończyły się po zamknięciu tego wydania gazety.

Rafał Rusiecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.