Grażyna Antoniewicz

Epitafium zapomnianego kapitana - bohatera bitwy pod Oliwą

Epitafium w 2016 roku Epitafium w 2016 roku
Grażyna Antoniewicz

Jan Storch, bohaterski dowódca polskiej piechoty morskiej, zdobywca galeonu Tigern w bitwie na redzie Gdańska, pochowany jest w kościele Świętego Jana, tylko gdzie? Tego dokładnie nie wiadomo. Początkowo jego trumnę, podobnie jak admirała Dickmanna, zaniesiono do kościoła farnego Marii Panny, ale wkrótce trafiła ona do św. Jana.

Pod małymi organami w kościele Świętego Jana, między czwartym a piątym przęsłem nawy głównej na ścianie północnej, wisi niepozorne epitafium. Szara oprawa z piaskowca obejmuje tablicę z brązowego polerowanego kamienia.

To epitafium bohatera bitwy na redzie Gdańska, zwanej bitwą pod Oliwą, zapomnianego dziś kapitana polskiej piechoty morskiej Jana Storcha, którego odwadze należy przypisać zdobycie szwedzkiego galeonu admiralskiego Tigern.

Szlachetny i surowy

Pod epitafium widnieje napis (przetłumaczony z niemieckiego przez Janusza Szczypiora):

„Tutaj pogrzebany jest szlachetny i surowy kapitan Jan Storch, który po tym, jak rycersko fechtując i wrogiego admirała przez usta ciął, sam zmarł z powodu ran w roku 1627 dnia 28 listopada, wraz z nim pochowany jest jego ojciec, pan Klaus Stork... Boże, błogosław ich duszom”.

Z dokumentów wiemy, że poległym w tej bitwie wyprawiono na koszt dworu królewskiego pogrzeb. Był on wyjątkowo uroczysty. Pochowano wtedy m.in. admirała Arenda Dickmanna, kapitana Jana Storcha i szwedzkiego dowódcę eskadry okrętów wojennych.

Epitafium w 2016 roku
Tak w 1943 roku wyglądało epitafium Jana Storcha w kościele świętego Jana

Biły dzwony

Najpierw trumny przywieziono z Wisłoujścia, po czym utworzono kondukt żałobny i przy biciu nieustannym miejskich dzwonów przeniesiono je na barkach oficerów do kościoła farnego Marii Panny. Towarzyszyła im kompania honorowa, królewscy komisarze i Rada Miasta Gdańska. Na trumnach leżały skrzyżowane rapiery oraz wspaniałe kapelusze z piórami. Przed konduktem pędzono 33 pary powiązanych jeńców.

Po jakimś czasie trumny admirała Dickmanna i Jana Storcha przeniesiono do kościoła Świętego Jana.

- Epitafium kapitana, podobnie jak ołtarz główny i nagrobek Nathanaela Schrödera, nie zostało ewakuowane pod koniec wojny - mówi Iwona Berent, kierownik biura odbudowy kościoła św. Jana z Nadbałtyckiego Centrum Kultury. - Dość mocno uległo zniszczeniu w marcu 1945 roku. Pożar zniszczył inskrypcję na płycie, którą na szczęście znamy z przedwojennych opisów.

Epitafium zostało ostatnio pięknie odnowione.

Wróciły aniołki

Na podstawie fotografii zrekonstruowane zostały formy rzeźbiarskie aniołków, stojące po bokach tablicy, która od góry zamknięta jest prostym gzymsem. Po bokach mamy dwa putta z piaskowca. Krągłe figury z dużymi głowami są nieubrane, jedynie na ramionach mają chusty. Dolna część obramowania zakończona jest płaską konsolą, ozdobioną szyszką wmurowaną w ścianę.

- Wszystkie zachowane epitafia w kościele Świętego Jana mamy już w komplecie - dodaje Iwona Berent. - Teraz w konserwacji jest Kaplica Żeglarzy. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ dawniej w kościele Świętego Jana było wiele lóż i kaplic, w których zasiadały cechy lub znamienite rodziny, parafianie św. Jana. Tych kaplic naprawdę było kilkadziesiąt. Natomiast w całości zachowała się jednie Kaplica Żeglarzy. Jest szczególnie cenna, ponieważ świątynia nazywana była kościołem żeglarzy.

Tu zapewne oburzą się parafianie św. Jakuba, bowiem to ich świątynia nazywana jest tym mianem.

- Ale trzeba pamiętać, że kościół św. Jana usytuowany jest najbliżej Motławy, wiec zapewne tutaj ludzie morza kierowali swe pierwsze kroki. My mamy też Wielką Grupę Ukrzyżowania ufundowaną przez Hansa Notsowa w 1482 roku i Kaplicę Żeglarzy, na której zwieńczeniu była bordynka (rodzaj siedemnastowiecznej łodzi).

Odnowione epitafium cieszy, ale gdzie jest pochowany kapitan? Zapewne w nawie północnej, tylko czy aby na pewno? Kościół św. Jana kryje jeszcze wiele tajemnic.

Grażyna Antoniewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.