Elżbieta Jakubiak: PiS zrobi wszystko, aby rządzić drugą kadencję

Czytaj dalej
Fot. Bartek Syta
Dorota Kowalska

Elżbieta Jakubiak: PiS zrobi wszystko, aby rządzić drugą kadencję

Dorota Kowalska

- PiS już dzisiaj może sobie zrobić koalicję z kim chce. Nikt go za to nie będzie krytykował. Jeśli nie, politycy Prawa i Sprawiedliwości powyciągają posłów z różnych parti - mówi Elżbieta Jakubiak.

Myśli pani, że Jarosław Kaczyński może dzisiaj powiedzieć, jak kiedyś Donald Tusk: „Nie ma z kim przegrać tych wyborów. Nie ma innej siły, której Polacy mogliby spokojnie powierzyć rządy”?
Nie, nie. Po pierwsze, Jarosław Kaczyński nigdy tak nie powie, to jedno. Po drugie, każda partia, zwłaszcza rządząca, ma swoje problemy. Jeżeli nie wewnętrzne, to programowe. PiS, mimo tego sukcesu, który odniósł i w wyborach europejskich i w wyborach samorządowych, także je ma.

A jakie problemy ma Prawo i Sprawiedliwość?
Przede wszystkim problemy programowe. Prawo i Sprawiedliwość jest bardzo dużą partią - wiele grup społecznych, grup interesów, oczekuje od PiS-u realizacji nowych programów, nie muszą to być nawet programy socjalne. Chodzi o wyzwania w sferze podatków, infrastrukturze czy w sprawach ustrojowych. Ludzie muszą wiedzieć, co się wydarzy i co w przyszłości będzie ich niosło, porywało. Polityka to emocje. Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje na te najbliższe wybory właśnie takiego emocjonalnego programu. W wyborach europejskich emocjonalnym elementem było powiedzenie opozycji: „Wy jesteście dzisiaj za wprowadzeniem euro, a my jesteśmy temu przeciwni i dbamy o bezpieczeństw socjalne Polaków i to nas odróżnia”. „Chcemy dobrobytu Polaków, a wy chcecie doprowadzić do kolejnego kryzysu, który będzie wynikał z przyjęcia europejskiej waluty”. Kolejne konferencje, kolejne wypowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości podgrzewały tę debatę. Wszyscy mówili jednym głosem, wzywali Grzegorza Schetynę do deklaracji: przyjmie czy nie przyjmie euro, jeśli wygra wybory. Pytanie, jaką narrację wybrać, jakie tematy poruszyć w kampanii parlamentarnej. W kampanii europejskiej było to stosunkowo łatwe, tym bardziej że Platforma ustami Donalda Tuska zadeklarowała chęć wejścia do strefy euro, bo przecież Tusk w 2011 roku powiedział, że będziemy w strefie euro. Było wiele elementów, które PiS w kampanii europejskiej wykorzystało. Politycy Prawa i Sprawiedliwości stworzyli narrację, z której wynikało, że póki rządzą. nic złego się nie wydarzy w kraju i w naszych rodzinach.

Przecież Jarosław Kaczyński podczas ostatniej konwencji jednak na tych emocjach zagrał, powiedział, że „trzeba odrzucić ofensywę zła”!
No tak, ale to nie jest konkret. Ta ofensywa zła łączy się ze skrajną lewicą, która postuluje wyrzucenie wartości, na których stoi Polska, wywrócenie naszego porządku do góry nogami. Jeśli Schetyna nie pójdzie do wyborów w koalicji z Wiosną, antyklerykałami, to wtedy ten argument straci swoją aktualność. Dzisiaj wszyscy myślą, że Schetyna buduje szeroką koalicję: od skrajnej lewicy do centrum, ale wydaje mi się, że to się nie uda. Prawo i Sprawiedliwość oprócz negatywnej kampanii, musi mieć także przekaz budzący nadzieje i przeplatać te dwie narracje. Tak PiS robił w kampanii europejskiej. Z jednej strony mówił: „Nie wprowadzimy wam euro”, a z drugiej, mimo że były to wybory europejskie, pojawiła się „piątka Kaczyńskiego”, która była bardzo optymistyczna: młodzi ludzie nie muszą przecież płacić podatku, osoby starsze dostały trzynastą emeryturę. To wszystko budziło pozytywne emocje. Myślę, że konwencja w Katowicach nie zarysowała sztandarowego projektu, który poniesie Prawo i Sprawiedliwość, a do tej pory na każdej z konwencji PiS umiał taki wiodący temat wyznaczyć.

Tyle tylko że na kolejną „piątkę” to już chyba nie ma pieniędzy?
Wie pani, budżet ma się chyba bardzo dobrze, ale nie o to chodzi. Opinia publiczna już została nasycona ofertą finansową, teraz wszyscy czekają na jakąś propozycje w trochę innej sferze. Wydaje mi się, że chodzi o wizję przyszłości Polski, która nie może być wizją na jutro, czy pojutrze, ale wizją solidniejszą, szerszą. PiS musi potwierdzić umiejętność rządzenia. Druga kadencja to właśnie takie potwierdzenie umiejętności rządzenia. Platforma Obywatelska nie wykorzystała drugiej kadencji: miotała się, wymieniała ministrów na gorszych, nie zaproponowała niczego nowego. PiS musi wejść w drugą kadencję z przytupem, mieć na nią pomysł. Musi pokazać nowe twarze. Będzie miał pewnie problem z większością parlamentarną, bo potrzebne jest 44 procentowe poparcie do samodzielnego rządzenia, a widać dzisiaj, że po prawej stronie sceny politycznej organizuje się chociażby Polskie Stronnictwo Ludowe, które rozmawia z Kukiz’15, pozbierało też kilku posłów wyrzuconych z Platformy, mowa o Marku Biernackim, Bogdanie Zdrojewskim, czy Jacku Tomczaku. To politycy o znanych twarzach i samodzielnym dorobku politycznym. Sądzę , że Prawu i Sprawiedliwości trudno będzie uzyskać samodzielną większość, a jeśli jej nie będzie, to każdy mniejszy partner zażąda osobistego premierostwa Jarosława Kaczyńskiego.

Ale z tego, co pani mówi, wynika, że, pani zdaniem, PiS wygra jesienne wybory parlamentarne, tak?

Pozostało jeszcze 73% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Dorota Kowalska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.