Dorota Abramowicz

Dziecko mówi: Mamo, ja naprawdę potrzebuję pomocy

Skutki krzywdy doznanej w dzieciństwie mogą trwać przez całe życie. Czasem też życie skracają. Przebieg reakcji po traumie może być bardzo krytyczny. Fot. freeimages.com Skutki krzywdy doznanej w dzieciństwie mogą trwać przez całe życie. Czasem też życie skracają. Przebieg reakcji po traumie może być bardzo krytyczny. Niebezpieczny, destrukcyjny
Dorota Abramowicz

Ręce i nogi Oli całe są w bliznach. Tnie ciało nożem, jakby chciała je ukarać za to, co z nim zrobiono. Od prawie roku strach, że dziewczynka coś sobie zrobi, paraliżuje rodzinę.

Wydaje ci się, że masz wpływ na życie - mówi Danuta. - Na bezpieczeństwo rodziny, jej stabilizację. I nagle w jednej chwili wszystko się rozpada jak stłuczone lustro.

Ten moment nastąpił, gdy pewnego wiosennego ranka ubiegłego roku w drzwiach stanęła jej córka Ola. Wcześniej - ambitna uczennica gimnazjum, średnia „cztery”, lepsza w naukach ścisłych niż w humanistycznych, niesprawiająca większych problemów wychowawczych.

Ola miała czerwone ślady od więzów na nadgarstkach i nogach. Twarz i włosy obsypane piaskiem. Ubrana była w cudzą bluzkę i koszulkę. Po twarzy czternastolatki spływały łzy. - Muszę się umyć - powiedziała.

Ola bez zgody rodziców poprzedniego dnia wieczorem wyszła z koleżanką. Nie odbierała telefonów. Najpierw rodzina szukała jej sama. Kiedy nie wróciła przed 22, matka zawiadomiła policję. Danuta w nocy nie zmrużyła oka. Teraz już wiedziała, że stało się coś strasznego. I że tego nie można tak zostawić.

- Jedziemy na policję - zatrzymała córkę. - Natychmiast.

Wezwała taksówkę, podjechały do komisariatu. Zawiadomienie o gwałcie, przesłuchanie przerwane zasłabnięciem Oli. Karetka przewiozła je na szpitalny oddział ratunkowy gdańskiego szpitala.

- Czekałyśmy cztery godziny na lekarza - wspomina Danuta. - Nikt do nas nie podszedł, nie zaoferował pomocy. Ola rozpaczliwie cały czas płakała. Wreszcie znalazł się chirurg. Zbadał córkę, powiedział, że musi jeszcze poczekać na ginekologa. Kiedy, zdenerwowana, zażądałam, by pojawił się natychmiast, usłyszałam, że ważniejsze są ciężarne kobiety. Ale tu siedzi dziecko! - krzyknęłam.

Do zgwałconej dziewczynki w końcu przyszedł lekarz. Mężczyzna. Ola nadal płakała. Po badaniu okazało się, że musi pozostać kilka dni w szpitalu.

Danuta poszła do szkoły, by zawiadomić o nieobecności córki. Twierdzi, że tam już dokładnie wiedziano, co się stało z Olą. Komunikat policyjny o zatrzymaniu gwałciciela, rozpowszechniony przez media i internet, został szybko skojarzony z uczennicą.

Po wyjściu ze szpitala Ola dostawała pogróżki od znajomych sprawcy, którzy ostrzegali, że będą na nią czekać przed szkołą. - Była zbuntowana i przerażona na przemian - opowiada matka. - Mówiła, że ciągle widzi tamtego człowieka, jak stoi nad nią z nożem. Kiedy zabraliśmy ją na obiad do restauracji, siedziała jak na szpilkach.

Po miesiącu Ola po raz pierwszy wyszła z mieszkania bez rodziców, ale za to wraz z młodszym rodzeństwem. Mieli być niedaleko od domu, w bezpiecznym miejscu.

Młodsi wrócili bez Oli. Powiedzieli, że siostra zachowywała się dziwnie. Była pobudzona, biegała, w końcu kazała im wracać, informując, że sama już nigdy do domu nie wróci.

- Chwyciłam najnowsze zdjęcie córki i pobiegłam na policję - mówi matka. - Po jakimś czasie dowiedziałam się, że Ola jest w szpitalu.

Dziewczyna chciała popełnić samobójstwo. Utopić się. Wcześniej, dla „odwagi” wypiła alkohol.
Nie doszła do rzeki, upadła nieprzytomna. W szpitalu dostała ataku, gdy próbowano zdjąć jej majtki. Z toksykologii po odtruciu trafiła na oddział psychiatryczny.

Od tej pory Ola wielokrotnie podejmowała próby samobójcze, samookaleczała się. W szpitalu była już trzy razy, ostatni raz uciekła z niego w tym tygodniu.

- Boję się - mówi Danuta. - Muszę uratować moje dziecko.

Po ucieczce ze szpitala Ola przytuliła się do matki.

- Mamo, ja naprawdę potrzebuję pomocy.

Wierzchołek góry lodowej

Rocznie w Polsce ofiarą przestępstw seksualnych pada około tysiąca dzieci w wieku do 15 lat. Na Pomorzu policja w ubiegłym roku prowadziła sześć spraw o zgwałcenie dziecka przed ukończeniem 15 roku życia. Jednak doktor Izabela Łucka, pomorski konsultant wojewódzki w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, mówi, że to wierzchołek góry lodowej. Wiele dramatów, zwłaszcza jeśli sprawcą jest osoba najbliższa, z rodziny, pozostaje nieujawnionych. I choć wydaje się to trudne do zrozumienia, dziecko oskarżające dorosłego spotyka często ostracyzm.

O tym, że oficjalne statystyki mogą mylić, świadczą dane z Gdańskiego Ośrodku Pomocy Psychologicznej dla Dzieci i Młodzieży. W ośrodku opracowano model wspomagania dzieci, co do których istnieje podejrzenie stosowania wobec nich przemocy seksualnej. - W ramach tego modelu pomagamy rocznie 20-30 dzieciom - mówi Teresa Smółka, dyrektor ośrodka. - Na tyle wystarczają nasze możliwości, choć w samym Gdańsku potrzeby są większe. Niestety, czasem dzieci muszą czekać w kolejce.

- Gwałt to jedna z najgorszych rzeczy, jakie można zrobić dziecku - twierdzi dr n. med. Izabela Łucka. - Łamie wszystkie nasze dobra: fizyczne, psychiczne, kulturowe. Upokarza. Skala cierpienia często jest niewyobrażalna dla osoby z zewnątrz. Jego skutkiem bywa zespół stresu pourazowego (PTSD).

PTSD najczęściej kojarzy się z przeżyciami żołnierzy, którzy po powrocie z wojennych misji cierpią na silne stany lękowe, zaburzenia koncentracji, chroniczną bezsenność, nadpobudliwość, nierzadko zmagają się z agresją. Podobne