Dramat pacjentów z rakiem. W tym roku nie ma już miejsc na badania TK i MR

Czytaj dalej
Fot. Patrycja Wanot
Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Dramat pacjentów z rakiem. W tym roku nie ma już miejsc na badania TK i MR

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Tak trudnego dostępu do popularnych badań diagnostycznych jak w tym roku jeszcze mieszkańcy Pomorza nie mieli. Do października wstrzymana jest rejestracja pacjentów na badania TK (tomografia komputerowa) i MR (rezonans magnetyczny) w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym. Inne placówki co prawda zapisują pacjentów, ale proponują im bardzo odległe terminy.

Dla przykładu - w szpitalu w Wejherowie pierwsze wolne miejsce na tomografię jest w marcu przyszłego roku. Kontrakt na rezonans ma tam prywatna firma - zapisuje pacjentów na sierpień 2018, a to oznacza, że na badania trzeba tam czekać równo dwanaście miesięcy!

W 7 Szpitalu Marynarki Wojennej w Gdańsku Oliwie z badania tomografem można skorzystać w grudniu br., a rezonansem - w maju 2018. W Szpitalu Morskim im. PCK w Gdyni najwcześniejszy wolny termin np. na badanie TK to przełom października i listopada br. Podobnie trudno dostać się na tomografię i rezonans w placówkach poza Trójmiastem.

Dla przykładu - w Starogardzie Gdańskim rezonans w ramach NFZ można wykonać najszybciej w czerwcu 2018 r., a tomografię komputerową na początku tego samego roku. W Szpitalach Tczewskich SA na przykład na rezonans głowy lub kręgosłupa czekać trzeba... 320 dni. Szansa na badanie TK jest większa - rejestracja proponuje termin na styczeń.

Jacek Jassem: Chorzy płacą za badania TK i MR z własnej kieszeni

- Im dłużej chory czeka na badanie, tym mniejsze ma szanse na skuteczne leczenie - przyznaje dyrektor medyczny jednego z gdańskich szpitali. - Natomiast czas oczekiwania na TK i MR wszędzie się wydłuża, bo kontrakty z NFZ są zbyt niskie, a chorych wciąż przybywa. Na dodatek w tym roku szpitale starają się ściśle przestrzegać narzuconych im przez Narodowy Fundusz Zdrowia limitów, bo od 1 października zaczyna funkcjonować sieć szpitali i zmienia się sposób ich finansowania.

Pomorski NFZ już zapowiadał, że na zapłatę za nadwykonania nie będzie pieniędzy.

- Pod koniec lipca próbowałam zapisać się na badanie TK w Centrum Medycyny Inwazyjnej - relacjonuje walcząca z rakiem piersi pani Iwona. Od roku jest pacjentką Kliniki Onkologii i Radioterapii w szpitalu uniwersyteckim w Gdańsku.- Bezskutecznie, bo UCK do października wstrzymało na te badania rejestrację. - W Wojewódzkim Centrum Onkologii pierwszy wolny termin był w lutym przyszłego roku. Próbowałam potem w Szpitalu św. Wincentego w Gdyni - w rejestracji usłyszałam, że w tym roku mają wolne miejsca, ale już tylko dla pacjentów onkologicznych ze szpitala redłowskiego. Całymi dniami wisiałam na telefonie, w końcu udało mi się dostać na tomografię w szpitalu w Kościerzynie. Na szczęście badanie TK pokazało, że guz piersi się zmniejszył.

Po co choremu na raka w trakcie leczenia takie badanie?

- Pacjentka - dla przykładu - z nowotworem piersi, która rozpoczyna chemioterapię, musi mieć wykonywane kontrolne badania TK, czasem nawet co kilka tygodni, bo lekarz musi wiedzieć, czy leczenie jest skuteczne i czy przypadkiem nie trzeba go zmienić - tłumaczy prof. dr hab. Marzena Wełnicka-Jaśkiewicz, koordynator dziennego oddziału chemioterapii w UCK. A nawet, gdy leczenie zakończy się pełnym sukcesem, pacjent nadal musi być kontrolowany, bo im wcześniej uda się wykryć nawrót choroby, tym większe są szanse, że leczenie, które otrzyma, uratuje mu życie. - Dotychczas to badanie było łatwo dostępne, tomograf komputerowy jest przecież niemal w każdym szpitalu - twierdzi pani profesor. - W tym roku jest wyjątkowo źle. Zrozpaczeni chorzy biegają od pracowni do pracowni, obdzwaniają wszelkie dostępne miejsca, szukając pracowni, w których w miarę szybko, to znaczy w ciągu miesiąca, będą mogli się przebadać. A tam proponują im badanie - w listopadzie czy grudniu. To nie do przyjęcia.

Szefowie spółek zarządzających szpitalami na Pomorzu nie ukrywają - coraz trudniej chorym dostać się na tomografię i rezonans, bo ryzyko, że NFZ nie zapłaci im w tym roku za ponadlimitowe badania jest zbyt duże, wykonują więc tylko tyle badań, na ile starcza im funduszowych pieniędzy.

- Musieliśmy ograniczyć rejestrację na badania TK, bo kontrakt w tym zakresie już przekroczyliśmy o ponad 10 proc. - wyjaśnia Dorota Kuzimska, zastępca dyrektora UCK ds. sprzedaży i rozliczeń usług medycznych. Natomiast zapotrzebowanie na to badanie jest olbrzymie. W ramach tzw. sieci szpital otrzyma ryczałt na poziomie kontraktu z roku 2015. Tymczasem liczba pacjentów lawinowo rośnie.

- Najbardziej skarżą się pacjenci onkologiczni z kartą DILO - dodaje Dorota Kuzimska. - Są przekonani, że daje im ona prawo do szybkiej diagnostyki w trakcie całego leczenia, a nie tylko badań potrzebnych do rozpoznania choroby. A tylko za te ostatnie NFZ płaci oddzielnie. - Wszystkie inne zaliczane są do przyznanego przez NFZ limitu.

O tym, że na badania TK i MR nie można się już nigdzie zarejestrować nie bardzo zdaje sobie sprawę pomorski NFZ. - Do tej pory nikt - ani świadczeniodawcy, ani pacjenci - nie sygnalizowali nam takich problemów - tłumaczy Mariusz Szymański, rzecznik prasowy funduszu.
j.gromadzka@prasa.gda.pl

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.