Dorota Abramowicz

Dr Jan Tumasz: To nie nowelizacja, ale zwolnienie, by NFZ nie ścigał pacjentów [ROZMOWA]

Nieubezpieczeni otrzymają poradę lekarską, ale nie mają szans na bezpłatne leczenie szpitalne Nieubezpieczeni otrzymają poradę lekarską, ale nie mają szans na bezpłatne leczenie szpitalne
Dorota Abramowicz

Z dr. Janem Tumaszem, przewodniczącym Pomorskiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia, rozmawia Dorota Abramowicz

Cieszy się Pan z tej nowelizacji?

Ależ nie ma żadnej nowelizacji! Rzecz w tym, że w ramach „modyfikacji prawa” zdarzy się tylko jedna rzecz - NFZ zostanie zwolniony z obowiązków ścigania pacjentów, którzy złożyli oświadczenia, że są ubezpieczeni, a tak naprawdę ubezpieczeni nie byli. I fundusz nie będzie musiał windykować od nich żadnych należnych kwot. Poza tym nic nie ulegnie zmianie. System eWUŚ obowiązuje tak, jak obowiązywał. Jeśli pacjent zostanie zweryfikowany negatywnie (czyli eWUŚ pokaże na czerwono, że nie ma uprawnień) to - chcąc skorzystać z porady - będzie musiał przed wizytą lekarską złożyć oświadczenie, że jest ubezpieczony. Lekarz wtedy przyjmie pacjenta, który nie będzie miał prawa do refundowanych leków. Tak samo ewentualne porady specjalistyczne nie zostaną mu udzielone, jeśli eWUŚ wyświetli go na czerwono.

Nieubezpieczonym pozostaje więc tylko sama możliwość skorzystania z porady lekarza poz?

Porady, która tym samym przez fundusz została wyceniona na zero złotych, gdyż lekarz za jej udzielenie nie dostanie ani grosza.

Jest Pan pewien?

Przynajmniej jest tak zgodnie z moim stanem wiedzy na dzisiaj.

Jak do końca 2016 r. NFZ płaci za nieuprawnionych pacjentów?

Oświadczenie pacjenta, deklarującego, że jest ubezpieczony - mimo braku jego danych w systemie - było ważne pół roku. W tym czasie wpływało do nas 12 zł miesięcznie (plus zależne od wieku przeliczniki), czyli tzw. stawka kapitacyjna. Mam nadzieję, że nadal tak będzie, jednak do tej pory nie znam żadnych aktów prawnych, które by porządkowały kwestię opłat. Przypominam, że nowe przepisy mają obowiązywać od 5 stycznia.

Czy niepubliczne ZOZ-y liczą już koszty przyjmowania pacjentów bez ubezpieczenia?

Tu nie chodzi nawet o nasze koszty. Problem w tym, że z wielkiego balona, którego używa pan minister zdrowia od miesięcy, informując, że opieka zdrowotna będzie dostępna dla wszystkich, naprawdę nic nie wynika. Jedyny efekt mierzalny to zwolnienie NFZ z obowiązku ścigania osób, które złożyły oświadczenia.

Do tej pory dostawaliście jednak stawkę kapitacyjną...

Teraz nie wiemy, czy ją dostaniemy. Nie wiemy też, czy za objęcie opieką, udzielenie porady lub zlecenie badań diagnostycznych wrócą do nas jakiekolwiek pieniądze. Nie znamy odpowiedzi na pytanie, jakie recepty wystawiać pacjentom, którzy według eWUŚ nie mają uprawnień - refundowane czy pełnopłatne. Jeśli wystawimy refundowane i okaże się, że stanowisko NFZ będzie inne, to lekarz będzie narażony na zwrot refundacji.

Kto w końcu ma za to płacić - lekarz czy pacjent?

Kiedy pacjent realizuje receptę refundowaną, potwierdzoną przez lekarza - a okaże się nie ma on prawa do darmowego leczenia i lekarz wystawił ją nienależnie - to lekarz popełnia błąd, wystawiając czek bez pokrycia.

Jak do tej pory traktowane były recepty wystawiane w dobrej wierze?

Co pewien czas dostajemy z NFZ pismo z żądaniem dostarczenia kopii oświadczenia, złożonego przez osoby, które twierdziły, że są ubezpieczone. Nawiasem mówiąc, oświadczeń tych mamy tak dużo, że nie wiemy już gdzie je trzymać. NFZ po otrzymaniu tychże kopii prowadzi korespondencję z pacjentami. A jak to będzie wyglądało w przyszłym roku - nie wiemy. Od listopada, jako Porozumienie Zielonogórskie, nie możemy doprosić się od ministerstwa dokładnych informacji.

Jak wielu rodaków nie ma ubezpieczenia zdrowotnego?

Mówimy o dwóch-trzech procentach obywateli. Nie jest to liczba jednostkowo znaczna, choć w skali kraju może to generować większe kwoty. Natomiast więcej jest z tego powodu zamieszania niż pożytku. Porozumienie Zielonogórskie od trzech lat występowało do ministra zdrowia z propozycją „POZ dla każdego”. Oznaczałoby to, że wszyscy nieubezpieczeni weszliby na naszą listę aktywną. Czyli - pacjent przychodzi do przychodni, składa deklarację i jest w pełni objęty opieką medyczną, łącznie z możliwością wypisywania mu recept i robienia diagnostyki. Na razie jednak głoszone obecnie hasło, że wszyscy Polacy mają podstawową opiekę zdrowotną, jest jedynie przykrywką do zwolnienia funduszu z kłopotliwej windykacji pieniędzy od osób nieubezpieczonych.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Dorota Abramowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.