Marek Ponikowski

Demon szybkości i gotyckie katedry

Grand Prix Francji na torze Linas-Montlhéry w 1934. Pojedynek Alf Romeo reprezentujących Scuderia Ferrari ze „srebrnymi strzałami” zespołów Auto Union Grand Prix Francji na torze Linas-Montlhéry w 1934. Pojedynek Alf Romeo reprezentujących Scuderia Ferrari ze „srebrnymi strzałami” zespołów Auto Union i Mercedes. Wygrał Louis Chiron za kierownicą Alfy
Marek Ponikowski

Osiemdziesiąt sześć procent światowych rekordów prędkości ustanowiono na torze Linas-Montlhéry.

Wieczorem dziewiętnastego stycznia 1959 roku na Plac Zwycięstwa - dzisiejszy Plac Piłsudskiego mimo mrozu przyszło sporo ludzi. Nic dziwnego: po raz pierwszy właśnie z tego miejsca w centrum Warszawy wystartują uczestnicy Rallye Monte Carlo. W owych czasach słynny rajd składał się z trzech etapów. Na początek był zjazd gwiaździsty z kilku europejskich miast, potem etap wspólny na trasach alpejskich, a wreszcie rozgrywka finałowa w wąskim gronie najlepszych, także w ośnieżonych Alpach. Wśród dwudziestu dwóch załóg, które wybrały start z Warszawy jest sześć polskich. Nasze ekipy jadą nowiutkimi Simkami P60 Montlhéry kupionymi we Francji przez Polski Związek Motorowy. Oprócz nich na zaśnieżoną trasę wyruszają Brytyjczycy, Francuzi, Niemcy z RFN, Szwedzi. Na moment w ciemnej, szarej Warszawie zapachniało wielkim światem. Jego częścią była też pięknie brzmiąca, tajemnicza nazwa: Montlhéry. Usłyszałem ją wtedy po raz pierwszy.

***

Rywalizacja leży w ludzkiej naturze - gdy tylko pojazdy mechaniczne uzyskały jaką taką sprawność, zaczęto ich używać do wyścigów. Najpierw na drogach publicznych, ale gdy okazało się że pędzące samochody są co najmniej równie zabójcze jak broń palna - także na torach. Pierwszy, powstał w roku 1907 w angielskim Brooklands, następny w roku 1911 w Indianapolis w USA. W Europie kontynentalnej pionierami byli Włosi. Tor w Monza oddano do użytku w roku 1922. To wystarczyło by Francuzi popadli w kompleksy: państwo, które przoduje w rozwoju motoryzacji, w którym wymyślono wyścigi i rajdy nie ma swego toru wyścigowego! Problem ten gnębił między innymi przemysłowca nazwiskiem Alexandre Lamblin, który na łamach własnego czasopisma „L’Aéro-sport” zaczął lansować ideę budowy toru w północnej Francji. W rok później wskazał dokładną lokalizację: płaskowyż zwany Saint-Eutrope, w pobliżu miejscowości Linas i Montlhéry, mniej więcej w połowie drogi między gotyckimi katedrami w Chartres i Notre Dame w Paryżu. Na zlecenie Lamblina projekt toru opracował młody architekt Raymond Jamin wzorując się na obiektach już istniejących: tor miał składać się z dwóch odcinków prostych i dwóch pochyłych łuków. Według wyliczeń Jamina ich profil powinien umożliwiać jazdę z prędkością do 220 km/godz. Długość toru mierzona w połowie szerokości jezdni została określona na 2548,24 m.

Skala inwestycji nawet dziś robi wrażenie. Do budowy pochylonych wiraży użyto tysiąca ton stali konstrukcyjnej oraz ośmiu tysięcy metrów sześciennych betonu. Dwa tysiące robotników wykonywały prace ziemne, zbrojarskie i betoniarskie. Na łukach nawierzchnia toru była betonowa, na prostych wykonano ją z tzw. zimnego asfaltu, który stanowił wówczas zupełną nowość. Tor wyposażono w oświetlenie elektryczne z myślą o próbach bicia długodystansowych rekordów prędkości.

Budowa trwała sześć miesięcy. Oficjalnie zakończono ją 4 października 1924 roku, ale już trzy dni wcześniej na torze Linas-Montlhéry ustanowiony został pierwszy rekord. Bynajmniej nie samochodowy ani motocyklowy lecz kolarski! Belg Léon Vanderstuyft w jeździe za motocyklem (niegdyś popularna, dziś zapomniana dyscyplina) osiągnął prędkość 107,7 km/godz. W latach 1925-33 aż 86 proc. wszystkich światowych rekordów prędkości ustanowiono właśnie na torze Linas-Montlhéry.

***

W roku 1925 do owalu dobudowano odcinek drogowy. Łączna długość nowego wariantu wyniosła 12,5 kilometra. To pozwoliło na zorganizowanie na torze Linas-Montlhéry prestiżowego wyścigu o Grand Prix Francji zaliczanego do mistrzostw świata. W niedzielę 26 lipca na trybuny przeniósł się cały elegancki Paryż. W loży honorowej zasiadł sam prezydent republiki Gaston Doumergue. Na starcie stanęło siedemnaście samochodów: brytyjskie Sunbeamy, Bugatti T35, Delage 2 LCV, Alfy Romeo P2 oraz Mathis. Publiczność kibicowała kierowcom rodzimych marek, ale powszechną uwagę zwracali Włosi. Niecały miesiąc wcześniej w Grand Prix Belgii na torze Spa-Francorchamps fabryczni kierowcy Alfy Romeo, Antonio Ascari i Giuseppe Campari wypracowali sobie tak wielką przewagę, że zrobili przerwę na obiad! Ich samochody okazały się zresztą jedynymi, które dotarły do mety niemal siedmiogodzinnego wyścigu. Gdy jednak na torze Montlhéry opadła chorągiewka startera, ku powszechnemu zaskoczeniu na czele nie znalazła się żadna z czerwonych Alf, ale błękitne Bugatti prowadzone przez hiszpańskiego arystokratę Ferdinanda de Vizcaya. Na krótko. Już wkrótce na czoło wysunął się Antonio Ascari. Uciekał konkurentom aż do dwudziestego trzeciego okrążenia gdy publicznością wstrząsnęła tragiczna wiadomość: lider miał kraksę na pętli drogowej. Ascari żył jeszcze gdy porządkowi układali go na noszach. Zmarł po przeniesieniu do ambulansu. Ten dramat przyćmił nieco radość Francuzów ze zwycięstwa w wyścigu ich rodaka Roberta Benoist za kierownicą Delage 2 LCV.

Wyścigi z cyklu Grand Prix rozgrywano na torze Linas-Montlhéry w jeszcze w roku 1927 oraz w latach 1931-37. Budowa toru okazała się wielkim sukcesem sportowym i prestiżowym, ale jego twórca Alexandre Lamblin nie zaznał jego smaku. Przedsięwzięcie przyniosło wielkie straty finansowe. Niebawem ogłoszono jego upadłość. Zrujnowany i gnębiony ciężką chorobą Lamblin zmarł w roku 1933.

***

W roku 1939 tor przejęło państwo francuskie, co nie powstrzymało jego powolnego upadku. Po wojnie, w roku 1946 stał się własnością UTAC - instytucji zajmującej się testami samochodów i motocykli na zlecenie firm samochodowych i sił zbrojnych. Utrzymywanie w pełnej sprawności toru wyścigowego nie należało do jej priorytetów. Nie ma więc mowy o rozgrywaniu na nim poważnych imprez. W weekendy z toru korzystają kluby zrzeszające właścicieli starych aut i motocykli.

***

Opowieść zaczęliśmy od wątku polskiego i podobnie ją zakończymy: w roku 1973 na autostradzie pod Wrocławiem odbyła się uwieńczona powodzeniem próba bicia rekordu świata w jeździe długodystansowej Polskim Fiatem 125p. Poprzednie rekordy w tej kategorii na 25 i 50 tys. km należały do Simki Aronde i zostały ustanowione w roku 1952 właśnie na torze Linas-Montlhéry!

Marek Ponikowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.