Tomasz Chudzński

Dawni oprawcy ze Stutthofu nie mogą spać spokojnie. Rozpoczyna się proces w niemieckim Muenster

Heinrich Himmler w czasie inspekcji KL Stutthof jesienią 1941 roku Fot. Archiwum Muzeum Stuthoff Heinrich Himmler w czasie inspekcji KL Stutthof jesienią 1941 roku
Tomasz Chudzński

Dwóch byłych ss-manów z załogi KL Stutthof stanie przed sądem w niemieckim Muenster. Zarzuca się im udział w zamordowaniu kilkuset więźniów.

Prokuratura w Dortmundzie oskarżyła dawnych esesmanów z załogi KL Stutthof o udział w zamordowaniu kilkuset więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego - Polaków, Żydów i jeńców wojennych Armii Czerwonej. - Sprawiedliwość dosięgła po latach sprawców zagłady - mówi Piotr Tarnowski, dyrektor Muzeum Stutthof. - To dobry sygnał dla ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych i ich rodzin, że oprawcy będą sądzeni. To także sygnał dla sprawców, że nawet mimo ich sędziwego wieku, zbrodnie nie ujdą im płazem. Ten sygnał mówi im wyraźnie: „nie możecie spać spokojnie”.

W materiale o szczegółach śledztwa i roli procesu, który właśnie się zaczyna... 

Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Tomasz Chudzński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.