Grażyna Antoniewicz

Dał nam przykład Bonaparte, jak rabować mamy

Dał nam przykład Bonaparte, jak rabować mamy Fot. wikipedia.pl
Grażyna Antoniewicz

Tylko raz chciano zamienić Mazurek Dąbrowskiego na inną pieśń. Padło na Władysława Broniewskiego. Odmówił: „To tak, jakbym orłowi polskiemu urwał głowę”.

Czy w najbliższej przyszłości hymn Polski Mazurek Dąbrowskiego zostanie zmieniony? Mam nadzieję, że nie. Ale pewności nie ma, bowiem jak donoszą media, Piotr Zapert, przewodniczący komitetu budowy pomnika Jana III Sobieskiego w Wiedniu przekonuje, że należy dokonać modyfikacji. Chodzi mu o fragment „Dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy”. Proponuje aby w zamian śpiewać; „Dał nam przykład Jan Sobieski, jak zwyciężać mamy!”. Uważa, że nie ma potrzeby odwoływać się w hymnie Rzeczypospolitej do rządzących innymi państwami, ponieważ Polska może poszczycić się wieloma wybitnymi postaciami historycznymi.

Propozycję popiera m.in. Jacek Żalek, poseł Prawa i Sprawiedliwości, przyznając, że nie powinno być formalnych przeciwwskazań do aktualizacji słów Mazurka Dąbrowskiego. Kod, który był używany przez naszych przodków, niekoniecznie musi być czytelny przez młode pokolenie. Może warto się zastanowić nad zmianą? Konstytucja Stanów Zjednoczonych jest aktualizowana, są dodawane poprawki. Może warto to rozważyć? - pyta polityk. I w kolejnych wywiadzie dla “Super Ekspresu” idzie jeszcze dalej, zapewniając; „Żołnierze Napoleona byli zwykłymi zbójami. Niszczyli, rabowali, kradli, gwałcili, plądrowali. Nie byli wzorem do naśladowania”.

Sobieski zdrajca?

A co o tym sądzi Przemysław Rey, kurator Muzeum Hymnu Narodowego w Będominie (jest to jedyna taka placówka na świecie).

- Ludzi kłuje w oczy Napoleon i generał Dąbrowski, który na pewno był masonem. Co z tego, że trzy czwarte wielkich postaci z tego okresu było masonami? Kiedy powstawała ta pieśń, Bonaparte był młodym generałem, który w kampanii włoskiej odnosił niesamowite zwycięstwa. Cała Europa patrzyła ze zdziwieniem, co to za geniusz się znalazł, i rzeczywiście, pokazał jak zwyciężać mamy. To, że później zdradził ideały Rewolucji Francuskiej i sam Kościuszko się od niego odwrócił, bo przestał respektować prawa wolności i równości obywatelskiej, to już zupełnie inna historia. Ale jeżeli będziemy patrzeć czy ktoś był pozytywną postacią historyczną, czy nie - to nagle możemy wyciągnąć Sobieskiemu zdradę z czasów „Potopu szwedzkiego” i przejście jako jednego z pierwszych na stronę króla Karola Gustawa. Sobieski stał po jego stronie praktycznie do końca, więc też jest to postać, która może być uznana za kontrowersyjną. Oczywiście, jego późniejsze zasługi są bezdyskusyjne. Historia nie zna bohaterów bez skazy.

Nasz jest Wszechświat

- Mazurek to jedyny tekst, który choć ustanowiony w II Rzeczypospolitej, przetrwał czasy PRL bez modyfikacji. Może dlatego, że Wybicki umieścił takich bohaterów, do których w sumie trudno się przyczepić. Czarniecki, Dąbrowski to na tyle dawni bohaterowie, że nikogo już nie drażnili - dodaje Rey. - Ale teraz, co i rusz dostajemy propozycje nowych treści.

- Jedną z „piękniejszych” - ironizuje kurator - była 21 zwrotkowa wersja hymnu napisana przez jakiegoś Polonusa ze Stanów. Nowy refren brzmi; „Nasz, nasz jest Wszechświat i Ziemia i Słońce na Niebie gorejące”. Generalnie w tej wersji Polska jest wielka od morza do morza, łącznie ze wszystkimi oceanami!

Odmówił Bierutowi

Tylko raz, po II wojnie światowej chciano zamienić Mazurka na inna pieśń. W czasach stalinowskich prezydent Bolesław Bierut za namową jednego z wojskowych towarzyszy postanowił, że Polska powinna mieć nowy hymn i najlepiej, by napisał go sławny poeta. Wybór padł na Władysława Broniewskiego. Pomysł okazał się szokujący nawet dla Broniewskiego akceptującego powojenny ustrój. Podobno odmówił w te słowa: „Wy chcecie, towarzyszu Bolesław, żebym ja napisał nowy tekst do hymnu narodowego. Ja to potrafię. Ja jeden! Ale ja hymnu narodowego nie będę zmieniał. Nie będę, bo nie mogę! Bo nie chcę. Bo to tak, jakbym orłowi polskiemu urwał głowę” (Mariusz Urbanek, fragment książki „Broniewski. Miłość, wódka, polityka”). Z biegiem lat pojawiło się wiele różnych opowieści o reakcji poety. Według innej wersji, Broniewski miał wręczyć Bierutowi kartkę ze zdaniem: „Jeszcze Polska nie zginęła...”. Jak było? Nie wiemy.

Prawdą jest natomiast, że Mazurek Dąbrowskiego zanim stał się hymnem Polski, był modyfikowany. Początkowo zaczynał się od słów „Jeszcze Polska nie umarła”. Kiedy oficjalnie stał się hymnem, zmiana nastąpiła na „Jeszcze Polska nie zginęła”. Druga ważna modyfikacja dotyczyła kolejności zwrotek. Z oryginalnego tekstu usunięto czwartą zwrotkę mówiącą o ogólnonarodowej zgodzie Polaków. Znikła również ostatnia zwrotka, której bohaterem był Tadeusz Kościuszko. Zmiany te wprowadzono ostatecznie w 1926 roku. Ale od 1927 roku hymn nie był zmieniany.

A ja mam mojego mazurka

Jak wiadomo, Mazurek Dąbrowskiego powstał w najczarniejszym okresie naszego państwa, po upadku Powstania Kościuszkowskiego, po trzecim rozbiorze Polski, kiedy kraj przestał istnieć na mapie Europy. I nagle, skromny Józef Wybicki, poseł nieistniejącego Sejmu, obywatel nieistniejącego państwa pisze słowa: „Jeszcze Polska nie umarła, kiedy my żyjemy”.

„Pieśń Legionów Polskich we Włoszech” (pierwotna nazwa Mazurka Dąbrowskiego) powstała we włoskim miasteczku Reggio Emilia w 1797 roku i tu 20 lipca została odśpiewana po raz pierwszy. Śpiewano ją na melodię „starego mazurka”. Już w kilka tygodni później Henryk Dąbrowski przebywający z legionistami w Bolonii pisał do Józefa Wybickiego: „Żołnierze do Twojej pieśni nabierają coraz więcej gustu i my ją sobie często nuciemy z winnym szacunkiem dla autora”. Innym razem mówił „a ja mam mojego mazurka!”.

Jeszcze tego samego 1797 roku rozrzucone po całych północnych Włoszech oddziały polskie poznały „Pieśń Legionów”, która zyskiwała sobie coraz większą popularność, nie tylko w wojsku. Oto za pośrednictwem emisariuszy przedostających się przez granice kordonów zaborców pieśń trafiła do Warszawy, Krakowa, Poznania i innych miast, by już w kilka miesięcy od chwili swoich narodzin - siać wiarę w odzyskanie wolności.

Osłaniali tyły rabusiów

- Mówi się, że Wybicki napisał tę pieśń ze wzruszenia, które ścisnęło jego pierś, ale ja nie bardzo w to wierzę - opowiada Przemysław Rey. - Legiony były tworzone przede wszystkim z jeńców wojennych i dezerterów z armii austriackiej. Byli to Polacy z Galicji, którzy wcieleni do armii austriackiej trafili do francuskiej niewoli i tkwili tam w obozach jenieckich, w koszmarnych warunkach, więc kiedy zaproponowano im, żeby dołączyli do polskiego wojska wstępowali chętnie, choć oczywiście nie można im odmówić uczuć patriotycznych, ale była to też chęć poprawy swojego losu.

- Morale tego wojska nie było najwyższe. Dąbrowski jako doświadczony wojskowy wiedział, że dobra pieśń, która jeszcze do tego będzie sławiła dowódcę jest elementem podnoszenia morale wojska. Dlatego, moim zdaniem, zamówił tę pieśń u Wybickiego - dodaje kurator. - Natomiast żołnierze jako dusze przekorne dość szybko ułożyli własną wersję, śpiewając, że dał nam przykład Bonaparte jak rabować mamy. Jako, że Polacy osłaniali tyły oddziałów francuskich rabujących Rzym i inne włoskie miasta np. Wenecję.

Rękopis w berlińskim bunkrze

Synowie Józefa Wybickiego zmarli bezpotomnie. Jego córka, Teresa, wyszła za mąż za Floriana Rożnowskiego. Ich syn Edward miał syna Stanisława, który ożenił się z Niemką. Z tego związku narodził się Johannes von Rożnowski, znany berliński lekarz.

Na początku 1943 roku Johannes von Rożnowski złożył do Banku Rzeszy rodzinne pamiątki i archiwum, cztery zielone kartony z dokumentami rodziny. W jednym z nich prawdopodobnie znajdował się rękopis (zwany też autografem) pieśni będącej hymnem państwowym Rzeczypospolitej. W 1944 roku Johannes wraz z żoną popełnili samobójstwo. Bank w 1945 zdobyła Armia Czerwona, wywożąc depozyty do Związku Radzieckiego, być może jednak rękopis pozostał w Berlinie.

Znany kompozytor Stanisław Hadyna w książce „Droga do hymnu” opisał spotkanie z Johannesem von Rożnowskim w 1941 roku, podczas którego potomek Józefa Wybickiego pokazał mu ukrywany przed nazistami rękopis Mazurka. Było to w bunkrze, gdy Berlin bombardowali alianci.

- Traf chciał, że obok mnie znalazł się jakiś stary filolog niemiecki, przechowujący jak relikwię autograf Wybickiego. Taki właśnie karteluszek z zanotowanym tekstem „Jeszcze Polska”, papier poplamiony... winem, włoskim czerwonym winem... - wspominał kompozytor. Na ile jest to prawdziwa historia, dzisiaj trudno powiedzieć.

Awantura w Sejmie

„Pieśń Legionów Polskich we Włoszech” zaczęła pełnić, choć nieformalnie jeszcze, funkcję hymnu narodowego w okresie powstania listopadowego i później powstania styczniowego. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zaczęły się dyskusje, jaka pieśń powinna być hymnem odrodzonej Rzeczpospolitej. Padały różne propozycje m.in. zgłaszano kandydaturę „Boże coś Polskę” Alojzego Felińskiego, „Roty” Marii Konopnickiej z muzyką Feliksa Nowowiejskiego, czy „Pierwszej Brygady”.

- W 1921 roku Kazimierz Sosnkowski ówczesny minister obrony nakazał wojsku oddawanie honorów przy odgrywaniu pieśni „Jeszcze Polska” takich samych jak przy odgrywaniu hymnów wojsk sprzymierzonych, czyli de facto uznał tę pieśń za hymn. Była duża afera i gruba awantura w Sejmie - opowiada Przemysław Rey. 26 lutego 1927 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło Mazurka hymnem narodowym.

Będomin, tu w zabytkowym XVIII-wiecznym dworku, do którego wiedzie stara lipowa aleja, urodził się Józef Wybicki, herbu Rogala, (żył w latach 1747-1822). Pochodził ze średniozamożnej szlachty, za czasów króla Stanisława Augusta brał udział w konfederacji barskiej i Insurekcji Kościuszkowskiej. Po upadku powstania udał się na emigrację, gdzie współtworzył Legiony Polskie we Włoszech. W 1806 r. zachęcony przez gen. J.H. Dąbrowskiego poparł Napoleona i podjął się tworzenia struktur administracyjnych i politycznych Księstwa Warszawskiego. W 1807 roku został odznaczony najwyższymi odznaczeniami polskim i francuskim - Orderem Orła Białego i Legią Honorową.

Dzisiaj w Będominie, rodzinnym dworku Wybickiego znajduje się Muzeum Hymnu Narodowego - oddział Muzeum Narodowego w Gdańsku.

Grażyna Antoniewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.