Czy sprzedaż kawy i kanapek uratuje Pocztę Polską? Marcin Zieliński: Poczta Polska jest przedsiębiorstwem trwale nierentownym [rozmowa]

Czytaj dalej
Fot. Jacek Smarz
Tomasz Rozwadowski

Czy sprzedaż kawy i kanapek uratuje Pocztę Polską? Marcin Zieliński: Poczta Polska jest przedsiębiorstwem trwale nierentownym [rozmowa]

Tomasz Rozwadowski

Nowy pomysł biznesowy Poczty Polskiej komentuje Marcin Zieliński, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Pojawiła się informacja, że Poczta Polska zamierza pilotażowo wprowadzić sprzedaż kawy i kanapek w wybranych placówkach. Czy to jest rozsądny pomysł?
Można nawet powiedzieć, że to w jakiś sposób zabawna informacja. Ale do tego, że w urzędach pocztowych oferuje się szwarc, mydło i powidło, Poczta Polska zdążyła nas już przyzwyczaić. W urzędach można już kupować słodycze, prasę, dewocjonalia itp. Po prostu do tej mnogości dodane zostaną kolejne produkty czy usługi spoza zasadniczej palety usług pocztowych.

Pozostało jeszcze 82% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Tomasz Rozwadowski

Komentarze

2
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Według mnie PP od wielu lat jest niereformowalna. Zauważam pewne zmiany na lepsze, szczególnie w zachowaniu "pań z okienka" (przynajmniej w tych oddziałach, z których jestem zmuszony korzystać), są milsze, uśmiechają się, jako do stałego klienta (przesyłki firmowe, paczki) czasami nawet zagadną, ale sytuacji finansowej to wszystko (wprowadzanie coraz to nowego asortymentu) znacząco nie zmieni. PP potrzebuje gruntownej reformy, a największym problemem jest, ze względu na specyfikę działalności, przerost zatrudnienia, a przez to proporcje pomiędzy dochodami, a kosztami. Niby jest to operator narodowy, który jako jedyny tak masowo dostarcza przesyłki pod każdy adres, ale mimo narzekania na drogie listy ceny są jednak za niskie. Gwoździem do trumny był bardzo znaczący spadek ilości wszelkich listów, które coraz bardziej zanikają w obrocie prywatnym, jak i firmowym. Kiedyś przesyłko listonoszowi się nie mieściły w torbie i często musiał dwa razy obracać, a teraz u nas ma maksymalnie połowę. Coraz skuteczniej w obrocie prywatnym wypierają je SMS'y oraz e-maile, a przede wszystkim bezpośrednie rozmowy telefoniczne, bo i tam mamy darmo w abonamencie, a w obrocie firmowym przesyłanie wszelkich możliwych dokumentów w postaci elektronicznej. Małym ratunkiem może być coraz powszechniejsze likwidowanie stanowisk kasowych przez banki, co może spowodować powrót na Pocztę klientów z opłatami rachunków. Z jednej strony wszystkie banki mają już dostęp i obsługę przez Internet, ale z drugiej strony starsi ludzie z powodu bariery technologicznej lub po prostu wygody nadal opłacają wszystko na Poczcie.

Mariusz G

Ostatnie zdanie sprowadziłbym do cytatu pewnego dialogu z Kariery Nikosia Dyzmy :
"-sami by na to wpadli
-by wpadli, jakby mieli kur*a mózg".

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.