Gabriela Pewińska

Czy dąb Józef zostanie Europejskim Drzewem Roku?

Czy dąb Józef zostanie Europejskim Drzewem Roku? Fot. Fot. Klub Gaja / Rafał Godek
Gabriela Pewińska

O plebiscycie, który jednoczy ludzi mówi Jacek Bożek, prezes Stowarzyszenia Ekologiczno - Kulturalnego „Klub Gaja”.

Europejskie Drzewo Roku. Wbrew pozorom to nie tylko konkurs piękności.
Chodzi o coś więcej. Drzewa, jak widać teraz w Polsce, niekoniecznie traktujemy jako ważny element naszego życia. Dla niektórych może to być, co najwyżej, element krajobrazu, coś, co daje jabłka albo cień, gdy jest upał. W Polsce wciąż nie zdajemy sobie sprawy z tego, że drzewo ma wartość kulturową. Emocjonalną. Historyczną. Plebiscyt Europejskie Drzewo Roku jednoczy ludzi wokół idei przyrody. Zwraca uwagę na ciekawe, stare drzewa, jako istoty, które powinniśmy cenić i chronić. W konkursie decydujące nie jest piękno, rozmiary, czy też wiek, ale historia i związki drzew z ludźmi. W minionym roku zagłosowało 250 tys. osób! Nagle okazuje się, że drzewo może być ważne dla społeczności lokalnej, że może budować kapitał społeczny wokół wartości przyrodniczych.

Polski kandydat do tytułu Europejskiego Drzewa Roku to dąb Józef z Wiśniowej na Podkarpaciu.
Ma ponad 600 lat. Jego historia jest ściśle związana z miejscem, w którym rośnie. Zakupiony przez rodzinę Mycielskich, mecenasów sztuki dwór w Wiśniowej stał się w XIX wieku ośrodkiem życia kulturalnego regionu, a malownicze otoczenie majątku, sprzyjało pracy twórczej artystów, którzy przybywali tu na plenery malarskie. Ich uczestnikiem był m.in. Józef Mehoffer - malarz okresu Młodej Polski. Artysta urzeczony pięknem jednego z okazałych dębów w parku, uwiecznił go na swoim szkicu, który następnie trafił na rewers stuzłotowego banknotu. Był w powszechnym obiegu w latach trzydziestych XX w. Na pamiątkę tego wydarzenia, dąb został nazwany imieniem artysty.

W czasie wojny dziupla dębu była schronieniem dla ukrywającej się rodziny żydowskiej.

Jeszcze niedawno w głosowaniu przodowała czeska lipa. Jak jest teraz?
Od kilku dni, zgodnie z regulaminem, wyniki głosowania są tajne, ale po programach telewizyjnych, w których udało nam się rozpropagować ideę konkursu, w ciągu kilku godzin Józef wskoczył z dziewiątego na trzecie miejsce! Byłbym szczęśliwy, gdyby w finale udało nam się utrzymać pudło. Choć pewnie świadomość dotycząca nie tylko konkursu, ale głównie wagi drzew w życiu społecznym jest jeszcze, niestety, większa w innych krajach niż w Polsce.

Nie ma Pan wrażenia, że ostatnia wielka wycinka, owa „ rzeź niewiniątek”, sprawiła, że ta świadomość zmieniła się radykalnie?
Chciałbym, by słowa, które teraz wypowiem, były dobrze zrozumiane. Otóż, jest dobra strona tej wycinki. Ona obudziła wrażliwość społeczną. Rzeźnia drzew w Warszawie przyniesie bardzo dużo pożytku w kwestii postrzegania znaczenia drzew. To, co się ostatnio w Polsce z drzewami stało, było nieuniknione, inaczej, trwający latami zły PR drzew nie uległby poprawie. Ludzie muszą zdać sobie sprawę z tego, że drzewa nie są dla ekologów.

Ja nie obronię wszystkich drzew w Polsce. Każdy, gdy jest taka potrzeba, musi bronić własnych. Narzędzia społeczne, prawne, wszyscy mamy takie same. Więc, do roboty!


Ludzie zobaczyli, że zwykłe drzewo może być sprawą wagi państwowej!

Zaczyna być! Czyli świadomość społeczna wokół wartości jaką jest przyroda jest coraz większa, choć, niestety, by ta świadomość ewoluowała, musieliśmy ponieść straszne koszty. Wręcz ofiarę.

Czy któreś z polskich drzew zostało Europejskim Drzewem Roku?
Pierwszego miejsca nie zajęliśmy nigdy. Nasze drzewa miały w mediach mały posłuch. To nigdy nie był poważny temat.

Do Europejskiego Drzewa Roku startuje drzewo roku wybrane ze zgłoszonych w Polsce drzew. Każdy może zgłosić swoje drzewo?
Każde drzewo ma szansę. Zgłaszający robi zdjęcie, opisuje historię drzewa. Komisja wybiera finalistów, a potem wszystko w rękach internautów. Zwycięzcy krajowi mogą startować do konkursu na Europejskie Drzewo Roku.

Czyli moja śliwa za oknem, która wygląda wiosną jak z obrazu Wyczółkowskiego też ma szansę?
Zdecydowanie. Liczy się wygląd drzewa, ale też jego historia. Moim faworytem sprzed lat była topola, którą zgłosił bardzo chory, młody człowiek z Łodzi. Dla przykutego całymi miesiącami do szpitalnego łóżka jedynym jasnym, radosnym światem, towarzyszem niedoli było to drzewo rosnące za oknem. Topola przegrała w konkursie, ale emocje, które wywołała, we mnie zostały do dziś.

Głosowanie trwa tylko do końca lutego 2017 r. Swój głos można oddać na stronie www.treeoftheyear.org.

Gabriela Pewińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.