CBA pyta o bezpłatne bilety dla gdyńskich radnych na Open’era. Czy to była już korupcja?

Czytaj dalej
Fot. Piotr Hukało
Szymon Szadurski, Kurier Gdyński

CBA pyta o bezpłatne bilety dla gdyńskich radnych na Open’era. Czy to była już korupcja?

Szymon Szadurski, Kurier Gdyński

Centralne Biuro Antykorupcyjne bada, czy urzędnicy z Biura Prezydenta Gdyni nie złamali prawa, przekazując bezpłatne bilety na festiwal Open’er radnym miasta, innym ważniejszym urzędnikom, naukowcom i lokalnym politykom.

Miasto od lat jest jednym z najbardziej możnych mecenasów muzycznego widowiska na lotnisku na granicy z Kosakowem. Roczne dotacje na Open’era z miejskiej kasy sięgają nawet kwoty 5 mln zł. Urzędnicy na mocy podpisanej umowy tylko w zeszłym roku dostali od bezpłatnie od organizatorów Open’era mnóstwo podwójnych zaproszeń, a 51 z nich trafiło do radnych Gdyni, ważniejszych urzędników, w tym zastępców prezydenta Wojciecha Szczurka, polityków, rektorów wyższych uczelni w Trójmieście.

Osoby te, gdyby miały z własnej kieszeni wyłożyć na wejściówki na festiwal, łącznie musiałyby wyciągnąć z portfela na ten cel co najmniej kilkanaście tysięcy złotych. CBA postanowiło więc sprawdzić, czy w przypadku radnych Gdyni proceder nie ma charakteru korupcyjnego. Bezpłatne bilety dostali tylko ci z nich, którzy ... zaaprobowali wysokie wydatki na festiwal. Pozostali obeszli się smakiem.

Według Jerzego Zająca, dyrektora Urzędu Miasta Gdyni, sugerowanie, że bezpłatne zaproszenia dla radnych miały być formą łapówki w zamian za wsparcie finansowe festiwalu, jest niedorzeczne.

- Osobom, które tak uważają, przydałaby się wizyta u psychiatry - mówi Jerzy Zając.

Innego zdania jest natomiast Michał Bełbot, opozycyjny radny miasta. Mówi on, że wokół tematu biletów jest mnóstwo wątpliwości.

- Kiedy zacząłem się tym interesować, wszyscy mnie zapewniali, że sprawa jest czysta, jednak z rozdawania biletów miasto się wycofało - mówi Bełbot.

Festiwal co roku dotowany jest z budżetu Gdyni sporymi kwotami

CBA bada, czy radni Gdyni nie mieli interesu w tym, aby wesprzeć finansowo festiwal Open’er, bowiem dostali wejściówki na koncerty.

Joanna Zielińska przewodnicząca Rady Miasta Gdyni

Open'er Festival 2016

To chyba jakieś żarty! Nie ma mowy, aby darmowe bilety były formą podziękowania za wsparcie Open’era. Sugerowanie, że głosowaliśmy za wsparciem Open’era w zamian za bilety, jest zwykłym absurdem. Jako samorządowcy ciągle otrzymujemy jakieś zaproszenia na płatne, bądź bezpłatne wydarzenia. Jest to naturalna kolej rzeczy i nie widzę w tym nic dziwnego. Czasami jest to wręczanie kwiatów, innym razem wydarzenia kulturalne i biletowane imprezy, np. spektakle teatralne.

Jak przebiegało przesłuchanie w gdańskiej delegaturze CBA?

Panią z CBA interesowało, czy poszłam na koncert, czy też komuś oddałam wejściówkę. Gdy powiedziałam, że byłam na festiwalu, okazało się, że pani funkcjonariusz też interesuje się muzyką, więc sobie o tym porozmawiałyśmy. Przesłuchanie przebiegało w sympatycznej atmosferze i nie sądzę, abym miała jakieś przykrości w związku z nim .

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Dziennika Bałtyckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Dziennika Bałtyckiego
  • codzienne e-wydanie Dziennika Bałtyckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Szymon Szadurski, Kurier Gdyński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.