Bezglutenowa hostia. Te problematyczne 25 miligramów

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Aleksandra Dunajska - Minkiewicz

Bezglutenowa hostia. Te problematyczne 25 miligramów

Aleksandra Dunajska - Minkiewicz

Jeszcze kilkanaście lat temu mało kto o nich słyszał, tak samo jak o celiakii w ogóle. Dziś hostie z niską zawartością glutenu nikogo nie dziwią, a ich sprawą zajęła się watykańska Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Małgorzata Źródlak, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej, tematem hostii bezglutenowych zaczęła się interesować, kiedy jej chory na celiakię syn szedł do pierwszej komunii.

- Dowiedziałam się, że jest ona np. w kościołach w Stanach Zjednoczonych. Rozpoczęliśmy więc starania, żeby wprowadzić ją także w Polsce - opowiada prezes Źródlak.

Problemem tkwi w 25 miligramach - taką ilość glutenu zawiera tradycyjny komunikant przyjmowany przez wiernych w czasie komunii świętej. Niewtajemniczonym problem może się wydawać wyolbrzymiony, ale jest całkiem realny. Bo dla chorych na celiakię tolerancja kończy się, kiedy stężenie glutenu przekracza 20 mg na 1 kilogram produktu. - Profesor Jerzy Socha z Centrum Zdrowia Dziecka robił na ten temat badania i stwierdził, że regularne przyjmowanie hostii raz w tygodniu prowadzi do uszkodzenia kosmków jelitowych - podkreśla Małgorzata Źródlak.

Słów hostia i komunikant używa się zamiennie. Specjaliści podkreślają jednak, że hostia jest większa i podczas mszy używa jej kapłan. Komunikanty są rozdzielane wśród wiernych.

Na chorych tak właśnie działa gluten, czyli białko zawarte m.in. w pszenicy czy życie. W efekcie wchłanianie pokarmów jest upośledzone, co prowadzi do wystąpienia różnych objawów, jak np. biegunek, wzdęć czy bólów brzucha. Efektem może być też wiele innych problemów zdrowotnych, m.in. anemia, bóle kości i stawów czy problemy endokrynologiczne. Jedyną metodą, żeby uniknąć skutków choroby, jest stosowanie ścisłej diety.

Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej na początku poprzedniej dekady zaczęło więc działania mające na celu wprowadzenie do polskich kościołów specjalnych hostii dla chorych. - Trochę to trwało, po drodze było wiele pism do biskupów. Ale w końcu, razem z koleżanką, „wychodziłyśmy” to - wspomina prezes Źródlak.

Zielone światło dla bezglutenu

Wcześniej chorzy na celiakię mogli przyjmować komunię świętą w postaci wina. W marcu 2009 roku na Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski dopuszczono do użytku hostie niskoglutenowe „wypieczone zgodnie ze wskazaniami Kongregacji Nauki Wiary”. - Nazywane są niskoglutenowymi z powodu wymogów prawa kanonicznego, ale w rzeczywistości są bezglutenowe - spełniają definicję takiego produktu ze względu na poziom zawartości glutenu. Są więc całkowicie bezpieczne dla chorych - wyjaśnia Małgorzata Źródlak.

Prawo kanoniczne mówi bowiem jasno, że chleb do sprawowania eucharystii „winien być czysto pszenny”.

- Ustanawiając eucharystię, Chrystus posługiwał się chlebem pszennym - przypomina ks. prof. Piotr Kulbacki z Katedry Historii Liturgii KUL.

Nie ma więc możliwości produkowania uznawanej przez Kościół hostii np. z mąki kukurydzianej czy ryżowej. - Wytwarzamy je ze skrobi pszennej i wody, dzięki czemu zawierają dopuszczalną dla chorych dawkę poniżej 20 ppm glutenu. A jednocześnie spełniają wymogi prawa kanonicznego - tłumaczy Alicja Zięba, prezes firmy Christ, produkującej nie tylko hostie, ale też bożonarodzeniowe opłatki odpowiednie dla chorych na celiakię.

Ostatnio do sprawy wróciła watykańska Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. W czerwcu wystosowała list do biskupów „na temat chleba i wina do sprawowania eucharystii”. Czytamy w nim m.in., że „hostie całkowicie pozbawione glutenu są materią eucharystyczną nieważną. Materią ważną są hostie częściowo pozbawione glutenu”. Komunikat pojawił się, żeby ostatecznie uregulować kwestię komunikantów dla bezglutenowców. W wielu krajach dochodzi bowiem do sytuacji, że wytwarzane są ze składników niezgodnych z wymogami prawa kanonicznego przez firmy, które nie mają stosownych pozwoleń.

- List to też niejako potwierdzenie przez papieża dotychczas stosowanego przez nas podejścia w tej sprawie - mówi Alicja Zięba.

Dziś to już norma

Kilkanaście lat temu o celiakii mało kto słyszał. - Kiedy w 2004 roku rozpoznano chorobę u mojego syna, świadomość była nieduża. Diagnozowano głównie dzieci, twierdzono, że z wiekiem choroba mija - wspomina Małgorzata Źródlak.

Nie inaczej było z hostiami dla takich osób. - W latach 90. w ogóle się o tym nie mówiło - przyznaje ks. Adam Wełna, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Lublinie. Dziś ks. Wełna ma kilku parafian, którzy regularnie przyjmują bezglutenowe komunikanty.

- Nikt nie prowadzi statystyk, ilu jest takich wiernych. Ale na pewno, jeśli ktoś zgłasza taką potrzebę, kapłan ma obowiązek zapewnić niskoglutenową hostię i ją podać - podkreśla ks. Krzysztof Podstawka, rzecznik prasowy lubelskiej kurii.

- Wystarczy, że taka osoba tuż przed mszą świętą przyjdzie do zakrystii i poinformuje o tym. Mamy zawsze jakiś zapas niskoglutenowych hostii i w razie potrzeby konsekrujemy odpowiednią ich ilość. Ważne, żeby taka osoba podeszła po komunię świętą jako pierwsza, przed innymi wiernymi - wyjaśnia ks. Jacek Owsianka, proboszcz parafii rzymskokatolickiej pw. Chrystusa Miłosiernego w Białej Podlaskiej.

Księża przyznają, że nie ma już dziś także problemu, żeby kupić komunikanty dla bezglutenowców. - Produkuje je wiele firm - mówi ks. Owsianka.

Alicja Zięba tłumaczy, że największe zainteresowanie bezglutenowymi opłatkami pojawia się wiosną, w okresie pierwszych komunii świętych. - Wtedy często sami rodzice dzwonią do nas, szukając produktów dla dzieci - mówi. - Ale oczywiście sami księża też je kupują - zaznacza.

Produkcja hostii i opłatków dla chorych na celiakię jest kontrolowana przez Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. Firmy spełniające normy otrzymują akredytację i certyfikat Przekreślonego Kłosa. Alicja Zięba: - Dla hostii niskoglutenowych mamy osobną linię produkcyjną, wycinarkę, magazyn. Nie mogą mieć żadnego kontaktu z naszymi pozostałymi, tradycyjnymi produktami. W końcu chodzi o zdrowie.

Aleksandra Dunajska - Minkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.