Bezcenna kolekcja rodem z Puław

Czytaj dalej
Fot. Kolaż Domena publicza, zbiory WBP Lublin/domena publiczna
Małgorzata Szlachetka

Bezcenna kolekcja rodem z Puław

Małgorzata Szlachetka

W puławskim muzeum jest dziś 496 obiektów z kolekcji Czartoryskich. Dopiero się dowiemy, czy po zmianie właściciela zbiory pojadą do Krakowa. A jeśli tak, to w jakiej części. Muzeum Narodowe w Krakowie: - Ponieważ kolekcja jest ogromna, to nie jest wykluczone, że jej część mogłaby być prezentowana w Puławach. Nie możemy jednak zagwarantować, że będą to te same prace, które aktualnie tam się znajdują

Ta transakcja przejdzie do historii, bez względu na to, jak oceniamy jej polityczny kontekst. Adam Karol Czartoryski i Fundacja Książąt Czartoryskich właśnie sprzedali państwu polskiemu kolekcję liczącą 86 tys. obiektów muzealnych, bibliotekę 250 tys. dzieł (w tym starodruki i rękopisy) oraz budynki Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie. Cena: 100 mln euro.

Perłą w koronie kolekcji jest „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci. Wśród najbardziej cennych obrazów sprzedany został też „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta czy ryciny Albrechta Dürera. To jednak tylko ułamek narodowego skarbu. W oficjalnym komunikacie o sprzedaży resort kultury wymienia także m.in. akt unii polsko-litewskiej w Horodle, akt hołdu pruskiego, rękopisy Kronik Jana Długosza i maskę pośmiertną Chopina.

„Zbiory książąt Czartoryskich to nie tylko bogata kolekcja dzieł sztuki i pamiątek historycznych, lecz także fenomen na skalę światową w dziejach kolekcjonerstwa i muzealnictwa” - tak zaczyna się tekst Adama Zamoyskiego, opublikowany w albumie o kolekcji Czartoryskich z 2010 roku. Zamoyski, gdy pisał te słowa był prezesem zarządu Fundacji Książąt Czartoryskich.

Ta historia rozpoczęła się w Puławach, kiedy księżna Izabela Czartoryska w 1801 roku otworzyła narodowe muzeum, pierwsze takie na ziemiach polskich.Zbiory dobierane według patriotycznego klucza trafiły do Świątyni Sybilli, zbudowanej w tym celu w ogrodach puławskiej rezydencji Czartoryskich. Nad drzwiami Świątyni Sybilli zostało umieszczone motto muzeum: „Przeszłość Przyszłości”. Później w sąsiedztwie powstał jeszcze Dom Gotycki, na pamiątki przywożone z zagranicy. Gości założycielka muzeum oprowadzała najchętniej osobiście.

„Otóż proszę, ale bardzo, żebyś mi z tymi marmurami, które dla mnie kiedyś przyjdą, kazał na okręt wsadzić i jaką pamiątkę z Rzymu, bądź z Kapitolu, bądź z Panteonu” - tak księżna Izabela pisała w 1800 roku do syna, Adama Jerzego (cytat za: Muzeum Narodowe w Krakowie. Zbiory Czartoryskich. Historia i wybór zabytków).

Kamień dla Krzywoustego i szczypta włosów Napoleona

Zacznijmy od czaszki, o której lubią wspominać lubelscy przewodnicy turystyczni. Czaszka miała należeć do samego Jana Kochanowskiego i dlatego znalazła się w puławskich zbiorach. Dopiero współcześnie, po specjalistycznych badaniach m.in. tomografem, okazało się, że rzeczona czaszka należała do kobiety, która zmarła około 40. roku życia, a nie do słynnego renesansowego poety.

Zajrzyjmy teraz do publikacji „Poczet pamiątek zachowanych w Domu Gotyckim”, opublikowanej w 1828 roku w Warszawie. To najstarszy spis obiektów kolekcji księżnej na Puławach. Bezcenny również dlatego, że powstał chwilę przed wywiezieniem pamiątek, co stało się w związku z powstaniem listopadowym.

Na liście znalazło się 1531 obiektów, uporządkowanych z podziałem na miejsce, jakie zajmowały w budynku (łącznie z numerem szaf). Czego tu nie ma! Trafił się nawet kamień z grobu najsłynniejszej szekspirowskiej pary, czyli Romea i Julii, z adnotacją, że przywiózł go hrabia Władysław Tarnowski. Księżna miała też zdobyć fragment krzesła samego Szekspira.

Najważniejsze oczywiście były pamiątki narodowe, wśród nich znalazły się na przykład „cegły z zamku oleskiego, gdzie się Jan Sobieski rodził”, trofea spod Wiednia i pamiątki po Kościuszce.

Odnotowane zostały także: „kamień dla Bolesława Krzywoustego”, „trzy słupki marmurowe z grobu Kazimierza Wielkiego”, „kule żelazne z grobu Władysława Jagiełły”, ale też takie antyczne pamiątki, jak „marmur ze świątyni Minerwy w Atenach” oraz mozaiki, które miały pochodzić z Pompei.

Nie brakuje listów pisanych ręką francuskich królów. Znajdą się nawet cegły z Bastylii czy „sztuka lawy z Etny”. Nie wspominając o archeologicznych zabytkach, jak „bożyszcze z metalu” przywiezione z Egiptu przez anonimowego oficera polskiego „za Napoleona”, albo „bożyszcza chińskie”.

„Ze Stanów Zjednoczonych przywiózł jej [księżnej Izabeli Czartoryskiej - dop. red.] Julian Ursyn Niemcewicz filiżankę do herbaty Jerzego Waszyngtona. Rewolucja we Francji dała możliwość uzyskania pamiątek po królach i osobistościach francuskich - za pośrednictwem zaprzyjaźnionych osób, takich jak twórca pierwszych zbiorów narodowych we Francji, Alexandre Lenoir czy kolekcjoner i późniejszy twórca Luwru baron Vivant Denon” - pisał Adam Zamoyski (cytat za: Muzeum Narodowe w Krakowie. Kolekcja książąt Czartoryskich).

Rolę pamiątek, a może swoich relikwii mogły pełnić takie drobiazgi, jak miednica Marii Leszczyńskiej, kilka włosów (!) Marii Stuart, królowej Szkocji oraz kawałek materii z łóżka i obicia krzesła, jakoby używane przez tę władczynię.

Nie można też zapomnieć o takiej ciekawostce, jak „strzały starodawne Saxonów, poświęcone przez Karola Wielkiego w katedrze w Saksonii”.

Ogromną estymą wśród Polaków cieszył się Napoleon, w Domu Gotyckim nie mogło więc zabraknąć pamiątek po nim. Na czele ze „szczyptą włosów” Bonapartego; kawałek chorągwi, którą Napoleon miał mieć w czasie wyprawy do Egiptu, nie wspominając już o cząstce kiru, jaki miał pokrywać trumnę słynnego wodza.

W puławskim muzeum znalazły się też regionalne eksponaty, jak „część zbroi, z wyrobieniem wyzłacanym”, która została znaleziona pod Lublinem. Spod Krasnegostawu pochodziła za to „figurka metalowa na koniu”, określona mianem „staroświeckiej”.

W najstarszych puławskich zbiorach nie brakowało też obiektów sentymentalnych. Niech nas nie zdziwi więc adnotacja o ubrankach, w których był chrzczony Rousseau. Cenny obiekt miała przekazać ciotka pisarza księżnej Izabeli Czartoryskiej do rąk własnych.

Księżna przywiązywała też dużą wagę do powiększania kolekcji epistolarnej. Znalazł się w niej list Goethego do kolekcjonerki sztuki, księżnej Izabeli Lubomirskiej (właściwie Elżbiety Czartoryskiej). Ale też list do Stanisława Augusta „ostrzegający go; bez podpisu i daty”.

Rozproszenie kolekcji: nie tylko Paryż i Kraków

Kres muzeum Izabeli Czartoryskiej w Puławach przyniosła klęska powstania listopadowego. Księżna nie chciała dopuścić do tego, aby narodowe pamiątki trafiły w ręce Rosjan albo zostały zniszczone.

Na początku wydawało się, że wystarczy ukryć skrzynie w piwnicy Świątyni Sybilli, ale ostatecznie zapadła decyzja o ewakuacji zbiorów.

Były tymczasowo ukrywane m.in. w kościołach, np. w Końskowoli i Kazimierzu Dolnym, ale też w Krakowie. „Puławy przechodziły z rąk do rąk. Rosjanom udało się przechwycić część księgozbioru, a jedna z dramatycznych akcji wojskowych ze strony polskiej nazwana została później <>”. (cytat za: Muzeum Narodowe w Krakowie. Zbiory Czartoryskich. Historia i wybór zabytków).

Po upadku powstania car skonfiskował puławskie dobra Czartoryskich. Ich nową siedzibą na emigracji stał się Hotel Lambert. Paryska rezydencja Czartoryskich szybko stała się ośrodkiem polskiej kultury. Kolejny rozdział tej historii to Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie, którego zabudowania stały się siedzibą muzeum i biblioteki.

Współczesność, czyli co ze zbiorami w Puławach?

Po II wojnie światowej opiekunem prywatnych zbiorów Czartoryskich było Muzeum Narodowe w Krakowie, ale ich właścicielem Fundacja Książąt Czartoryskich i Czartoryscy. 29 grudnia ub.r. kolekcja zmieniła właściciela, obecnie jest nim państwo polskie.

Otwiera to nowy rozdział także w historii tej części kolekcji, którą w tym momencie możemy oglądać w Puławach. Chodzi o 496 obiektów muzealnych wypożyczonych z Krakowa.

Nowością jest też jeszcze jedna zmiana, już w samych Puławach. Tamtejsze Muzeum Czartoryskich istniejące w obiektach dawnej rezydencji księżnej Izabeli Czartoryskiej właśnie przestaje być oddziałem Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym, a zmienia się w instytucję prowadzoną przez miasto Puławy.

Kilkustronna umowa w tej sprawie została podpisana 2 stycznia, ale jeszcze do końca miesiąca placówka będzie działała pod kazimierskim szyldem. Wiemy już, kto pokieruje miejskim muzeum, to Honorata Mielniczenko, która wcześniej szefowała janowieckiemu oddziałowi Muzeum Nadwiślańskiego.

Opiekunem kolekcji Czartoryskich pozostaje Muzeum Narodowe w Krakowie. Co dalej?

- W tym momencie dyrekcja MNK czeka na spotkanie z nowym organizatorem puławskiego muzeum oraz nowo powołaną dyrektor tej instytucji. Powinno się ono odbyć jak najszybciej - podkreśla Katarzyna Bik, rzeczniczka prasowa Muzeum Narodowego w Krakowie.

Czy cenne zbiory pozostaną w Puławach i w jakiej liczbie? Odpowiedzi na to pytanie na razie nie ma. Generalnie jednak mówi się o scalaniu kolekcji, która w tym momencie jest rozproszona po kraju.

- Wiadomo już np., że „Damę z gronostajem” na Wawelu będziemy oglądać do końca lutego, a od marca pokażemy ją w jednym z oddziałów Muzeum Narodowego w Krakowie - zapowiada rzeczniczka tej instytucji kultury. Zbiory z kupionej przez państwo kolekcji Czartoryskich są wypożyczone m.in. do Kielc, Stalowej Woli, Poznania i Muzeum Zamojskiego w Zamościu.

- Priorytetem MNK jest jak najszybsze pokazanie kolekcji Czartoryskich w Krakowie. Na razie jednak nie możemy mówić o konkretach i datach - tłumaczy Katarzyna Bik.

- Ponieważ kolekcja jest ogromna, to nie jest wykluczone, że jej część mogłaby być prezentowana w Puławach. Nie możemy jednak zagwarantować, że będą to te same prace, które aktualnie tam się znajdują. Pamiętajmy też, że do puławskiego oddziału Muzeum Nadwiślańskiego wypożyczyliśmy również gabloty. Wszystko to musi być teraz przedmiotem renegocjowania umowy - dodaje rzeczniczka Muzeum Narodowego w Krakowie. Zapewnia jednocześnie: - Zdajemy sobie sprawę ze znaczenia tych zbiorów dla historii Puław i związków księżnej Izabeli Czartoryskiej z Puławami.

Po remoncie Muzeum Książąt Czartoryskich z Krakowa jego powierzchnia ekspozycyjna zwiększy się o jedną trzecią. Muzeum Narodowe w Krakowie ma nadzieję, że prace zakończą się w 2019 roku. - Nie oznacza to jednak, że uda nam się pokazać w tym miejscu całość bogatej kolekcji Czartoryskich. Procesu jej scalania nie uda się też przeprowadzić natychmiast - komentuje Katarzyna Bik, rzeczniczka prasowa Muzeum Narodowego w Krakowie.

Na razie umowa podpisywana w sprawie zbiorów z Puław jeszcze przez muzeum w Kazimierzu Dolnym została przedłużona do końca stycznia.

- Oczywiście, że chciałabym, żeby całość kolekcji, jaką mamy teraz, została w Puławach, ale jestem otwarta na współpracę i rozmowy - nie ukrywa Honorata Mielniczenko, która w ciągu najbliższego roku będzie p.o. dyrektora nowego muzeum.

Pytana o plany mówi o tym, że chciałaby zrobić ekspozycję poświęconą Kościuszce i być może Chopinowi. Marzy jej się również przywrócenie historycznego wyglądu wnętrza Świątyni Sybilli, nie wyklucza stworzenia multimedialnej wystawy.

Małgorzata Szlachetka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.