Anna Mizera-Nowicka

Barbara Brzezicka: Problemem reformy jest to, że polega na oszczędzaniu [ROZMOWA]

Barbara Brzezicka: Problemem reformy jest to, że polega na oszczędzaniu [ROZMOWA] Fot. Archiwum
Anna Mizera-Nowicka

Z dr Barbarą Brzezicką, członkinią Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej i pracownikiem naukowym Uniwersytetu Gdańskiego, rozmawia Anna Mizera-Nowicka.

Barbara Brzezicka: Problemem reformy jest to, że polega na oszczędzaniu [ROZMOWA]
Materiały prasowe Barbara Brzezicka

Czy dzielenie uczelni na dydaktyczne, dydaktyczno-badawcze i badawcze ma sens?

Ten podział to ryzyko dalszego osłabiania uczelni „średnich”, które zamiast wsparcia dostają kolejne utrudnienia w rozwoju. Znacznie więcej sensu miałoby, po pierwsze, zainwestowanie na poważnie w rozwój państwowych wyższych szkół zawodowych, a po drugie - zróżnicowanie ścieżek kariery w ramach uczelni. Dzięki temu maturzyści mieliby realny wybór dobrej jakości kształcenia na bardzo różnych kierunkach, a pracownicy mogliby lepiej dzielić się pracą dydaktyczną i naukową. Niektóre osoby lepiej się sprawdzają w pracy naukowej, inne wolą nauczanie, ale łączenie nauki i dydaktyki również jest bardzo inspirujące i korzystne dla jednostek naukowych. Dzięki pracy z osobami aktywnymi naukowo studenci i studentki mają dostęp do najnowszej wiedzy i mogą rozwijać własny warsztat badawczy.

Co jest więc największą bolączką planowanej reformy szkolnictwa wyższego?

Problemem reform ministra Gowina jest to, że polegają one głównie na oszczędzaniu na nauce i szkolnictwie wyższym. To droga donikąd. Jeśli chcemy gospodarki opartej na wiedzy, to musimy stworzyć dobry i dostępny dla wszystkich system edukacji - również wyższej.


Problemem reform ministra Gowina jest to, że polegają one głównie na oszczędzaniu na nauce i szkolnictwie wyższym.

Czy na uczelniach widać już skutki nowego algorytmu, według którego wylicza się środki dla poszczególnych jednostek naukowych?

Uniwersytet Gdański na przykład ogranicza w tej chwili liczbę studentów i studentek, żeby osiągnąć proporcję, która pozwoli na optymalny poziom finansowania. Z pewnością odbije się to na maturzystach i maturzystkach. Niestety, ostra selekcja oznacza w Polsce studia dla osób pochodzących z zamożniejszych i lepiej wykształconych rodzin, które stać za zapewnienie dzieciom odpowiedniego przygotowania. Brakuje systemowego wsparcia najsłabszych, którzy nie mieli szczęścia urodzić się w inteligenckiej lub dobrze sytuowanej rodzinie. Do tego reforma minister Zalewskiej jeszcze bardziej ograniczy liczbę godzin na wszystkich etapach nauczania. Rozwiązania ministra Gowina nie sprawią, że studiować będą jacyś mityczni „najlepsi”. Ci, których stać na korepetycje i dodatkowe kursy, i tak się dostaną, a najsłabsi zostaną za burtą. Zamiast zacząć od inwestycji w jakość kształcenia w państwowych wyższych szkołach zawodowych, ministerstwo skazuje tych, którym się nie powiedzie, na drogie studia w często bardzo niskiej jakości szkołach prywatnych. Ponadto nowy algorytm oznacza dla naszej uczelni drastyczne zmniejszenie finansowania, co się przekłada na obcinanie godzin w programach studiów. A to oczywiście obniża jakość kształcenia. To oznacza niższy poziom naszych absolwentek i absolwentów, z których przecież ma się wywodzić przyszła kadra akademicka. Będzie nam bardzo trudno przeciwdziałać negatywnym skutkom tej reformy.


Niestety, ostra selekcja oznacza w Polsce studia dla osób pochodzących z zamożniejszych i lepiej wykształconych rodzin, które stać za zapewnienie dzieciom odpowiedniego przygotowania.

Anna Mizera-Nowicka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.