Badania szczątków z krypty w św. Brygidzie mogą zaskoczyć [ROZMOWA]

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Mehring
Dorota Abramowicz

Badania szczątków z krypty w św. Brygidzie mogą zaskoczyć [ROZMOWA]

Dorota Abramowicz

„Miasto umarłych” pod Gdańskiem jest zapewne większe, niż miasto żywych na powierzchni - uważa prof. Sławomir Kościelak z Instytutu Historii UG.

Czy odnalezienie zapełnionej czaszkami krypty pod Kaplicą Pokutnic jest ważnym odkryciem?

To bardzo ciekawe znalezisko, ale kilka rzeczy trzeba najpierw naprostować. Przede wszystkim krypta nie znajduje się pod Kaplicą Pokutnic.

Zaskakuje mnie Pan. O średniowiecznej Kaplicy Pokutnic mówią proboszcz parafii Świętej Brygidy, profesor Andrzej Januszajtis...

Informacja taka pojawia się w przestrzeni publicznej i rozumiem, że trudno ją odkręcić. Nazwanie Kaplicy Wschodniej Kaplicą Pokutnic - nomen omen - pokutuje od mniej więcej 1940 roku, gdy równocześnie ukazały się dwie prace niemieckich badaczy. Autorem pierwszej z nich, popularnonaukowej, był ksiądz Richard Stachnik, doktor teologii, proboszcz parafii Świętej Brygidy, drugą napisał historyk architektury Helmut Fritzler. Zwłaszcza ten drugi udowadniał, że słynną Kaplicą Pokutnic, czyli Świętej Marii Magdaleny, była właśnie owa Kaplica Wschodnia. Nie da się zaprzeczyć, że jest ona trochę nietypowo umiejscowiona w stosunku do głównej bryły kościoła Świętej Brygidy, jakby niesymetrycznie, sztucznie do niej doklejona. To skłaniało do mniemania, że była wcześniejszym, odrębnym obiektem. Fritzler, a za nim inni, w tym wielu powojennych badaczy polskich, nie dokonując szczegółowej kwerendy w dokumentach kościelnych, w tym zwłaszcza w aktach czynności biskupich, zobaczył w niej Kaplicę Pokutnic. W połowie XX wieku nie wiedziano już bowiem, gdzie mogłaby się znajdować.

Kościół św. Brygidy w ciągu swego istnienia był jednym wielkim cmentarzem - mówi prof. Sławomir Kościelak
Parafia św. Brygidy w Gdańsku

Gdzie wobec tego mieści się Kaplica Pokutnic?

Została rozebrana w 1638 roku. Mamy na ten temat dokładną informację z kilku źródeł, łącznie z opisem rozbiórki. W dodatku w latach 50. XX wieku ukazał się artykuł autorstwa między innymi znanego historyka urbanisty Jerzego Stankiewicza, podsumowujący wykopaliska archeologiczne na tym terenie. Badacze wytyczyli fundamenty wolno stojącej Kaplicy Pokutnic pod jezdnią i częściowo pod domami przy ulicy Mniszki.

Dlaczego ją rozebrano? Rozsypywała się?

Pewnie też, ale sytuacja była bardziej skomplikowana. Kaplica Świętej Marii Magdaleny pod koniec XVI wieku była idealnym miejscem dla duszpasterstwa jezuickiego. Jezuici na wszelkie sposoby próbowali się tam usadowić, co się nie do końca podobało ówczesnym władzom Gdańska, potężnego ośrodka protestanckiego. Brygidki pozwalały jezuitom korzystać z Kaplicy Pokutnic, która stała się oratorium - kaplicą dla bardzo ważnego dla Gdańska Bractwa Bożego Ciała, założonego w 1623 roku. Nadszedł jednak moment, gdy się zmieniła ksieni brygidek. Barbara Wichmann dążyła do tego, by klasztor brygidek był tylko dla brygidek. Przed bractwem i kapelanami jezuitami piętrzyły się kolejne problemy. Aż w końcu, w 1638 roku, Wichmann, argumentując, że kaplica się sypie i że brygidek nie stać na remont, zdecydowała o rozbiórce kaplicy. Odbyło się to w dramatycznych okolicznościach, bo członkowie bractwa bronili kaplicy własną piersią. Ostatecznie wyniesiono Najświętszy Sakrament i Kaplicę Pokutnic doszczętnie rozebrano.

Czy była ona starsza od kościoła św. Brygidy? Prawdopodobnie o kilka lat. Obie budowle wzniesiono pod koniec XIV wieku. Najpierw Krzyżacy poparli założenie stowarzyszenia pokutnic na skraju Starego Miasta, ale potem nieco im się odwidziało i prawie jednocześnie w tym samym miejscu ulokowali klasztor brygidek.

Pokutnice były upadłymi kobietami?

Takimi, które nagrzeszyły, ale po nawróceniu stały się uświęconymi łaską kobietami. W średniowieczu ich sytuacja była jasna - kiedyś były złe, ale zmieniły się i stały się godne szacunku. Stowarzyszenie pokutnic funkcjonowało równolegle obok zakonu brygidek. Ostatnie ślady ich istnienia pochodzą z początku XVI wieku. Pewnie nie było chętnych do zasilania stowarzyszenia, nadchodził czas reformacji, więc całkowicie wygasło.

Wróćmy do znaleziska w podziemiach kościoła. Jakie były wcześniejsze funkcje kaplicy, pod którą mieści się wypełniona czaszkami krypta?

Szwedzki historyk Tore Nyberg, autor licznych prac na temat zakonu brygidek, sugerował, że był tam prawdopodobnie pierwotny kościół Świętej Brygidy. Kaplica Wschodnia, powstała najprawdopodobniej około 1394 roku, jest uważana za najstarszą część gdańskiego kościoła. To hipoteza, ale o bardzo mocnych podstawach. Miejsce kultu wytworzyło się po zatrzymaniu w 1374 roku na kilka miesięcy w Gdańsku, w drodze z Rzymu do Szwecji, konduktu z ciałem świętej Brygidy. Sztormy sprawiły, że orszak żałobny nie mógł się od razu przeprawić przez Bałtyk. Ciała nie można było trzymać w sąsiednim kościele Świętej Katarzyny, byłoby to trudne do zniesienia, więc wystawiono je prawdopodobnie w kaplicy, może cmentarnej dla tej parafii. Brygida była uznana za wielką świętą tamtych czasów, dlatego musiało to działać na wyobraźnię. Pojawiły się więc nawrócone jawnogrzesznice, ktoś wpadł na pomysł, by to ogarnąć, osadzono w tym samym miejscu brygidki... Na przełomie XV i XVI wieku, gdy zakon zaczął obrastać w piórka, stary kościół okazał się za mały. Z reguły pierwotny kościół przy rozbudowie zamienia się w prezbiterium, ale ze względu na brak miejsca, zajętego przez sąsiadującą z nim Kaplicę Pokutnic, trzeba było wybrać inne rozwiązanie.

Skąd w krypcie pod kaplicą tyle kości i czaszek?

Kościół Świętej Brygidy w ciągu swojego istnienia był jednym wielkim cmentarzem. Podobnie zresztą jak większość gdańskich kościołów, w których do 1816 roku dopuszczalne było chowanie zmarłych. W XVIII wieku Brygida, mająca także mały cmentarzyk zewnętrzny, stała się wręcz główną nekropolią gdańskich katolików. Chowano tam rocznie do 40 procent katolików, głównie pod posadzką świątyni. Zakładam więc, że leży tam tysiące ludzi, którzy zmarli na przestrzeni wielu setek lat. Być może w XVII, XVIII wieku, gdy przychodziła jakaś wielka epidemia, robiono miejsce dla zmarłych, tworząc ossuarium pod Kaplicą Wschodnią. Identycznie zresztą postępowano w innych kościołach gdańskich, zarówno protestanckich, jak i katolickich. To była konieczność. Świadczy o tym chociażby ossuarium przy Piwnicy Romańskiej.

Chodzimy po kościach?

Gdańsk przez wieki był wielkim miastem, w którym ludzie żyli i umierali. I dziś to miasto umarłych jest zapewne większe niż miasto żywych na powierzchni.

Czy badania szczątków z krypty pod bazyliką Świętej Brygidy mogą nas jeszcze czymś zaskoczyć?

Myślę, że tak. Pod ziemią tkwi jeszcze bardzo dużo interesujących rzeczy. Osobiście jestem ciekaw, czy rozwiąże się kiedyś tajemnica pochówku pewnego kapłana, Paula Jansena, który na początku XVII wieku był kapelanem u brygidek, sprowadzonym specjalnie przez władze miasta z belgijskiego klasztoru tego zakonu w Dendermonde. Po śmierci umieszczono go prawie na rok w Kaplicy Pokutnic.

Rozkładające się zwłoki?

Tak. Miał on być martwym gwarantem, że do kaplicy nie wejdą jezuici. Niepochowany nadal „urzędował”. Sprzyjająca jezuitom przeorysza, późniejsza ksieni Katarzyna Engelsdorff, w tajemnicy przed władzami miasta dokonała pochówku kapelana. Śledztwo nie wykazało, w jakim miejscu Jansen został pochowany, a przeorysza miała powiedzieć, że dowiedzą się o tym na Sądzie Ostatecznym. Może badania szczątków z krypty dadzą odpowiedź wcześniej?

d.abramowicz@prasa.gda.pl

Dorota Abramowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.