Autosalon. Motoryzujcie się we własnym interesie! [ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Marek Ponikowski

Autosalon. Motoryzujcie się we własnym interesie! [ZDJĘCIA]

Marek Ponikowski

Według ogólnej opinii społeczeństwa, a nawet fachowców, najtańszym motorem dla ludzi zarabiających od 200 do 400 zł jest popularna „setka” - pisano wiosną 1939 roku w czasopiśmie „Teletechnik”.

Piękny prezent zrobił mi pan Tadeusz Janik z Gdyni. Dostałem od niego dwa numery czasopisma „Teletechnik”, noszącego na okładce podtytuł „organ Związku Pracowników Teletechnicznych Rzeczypospolitej Polskiej”. Pierwszy z cienkich zeszytów ukazał się w marcu 1939 roku. Nosi numerację 1-3. Drugi, również łączony (numery 4-6), ukazał się w czerwcu. Są to więc niewątpliwie ostatnie wydania „Teletechnika” przed niemiecką agresją na Polskę.

Oznaki napięcia w stosunkach międzynarodowych i obaw społeczeństwa związanych z zagrożeniem zewnętrznym są widoczne na stronicach tego skromnego periodyku przeznaczonego dla pracowników telekomunikacji. „Chwila obecna dla Polski i dla nas jako obywateli jest wyjątkowa - pisał redaktor naczelny Witalis Rynkiewicz. - Chmury i błyski, które toczą się na horyzoncie dziejów i przewalają się tak blisko u granic Rzeczypospolitej, nakazują nam wraz z solidarną i jednolitą postawą całego świata pracy odsunąć na razie na bok wiele z tej gorącej atmosfery naszych własnych zmagań, gdy na czoło zagadnień wyłania się jak taran miażdżący próba hartu, tężyzny oraz przyszłość mocarstwowa całego Narodu”. A na sąsiedniej stronie znalazł się apel władz kilku związków zrzeszających personel poczty i telekomunikacji o wsparcie Pożyczki Lotniczej na rzecz Obrony Państwa.

***

Dramat Września ’39 zaciemnia obraz ostatnich lat II Rzeczypospolitej, a był to okres powolnego, ale widocznego w wielu dziedzinach wychodzenia z kryzysu. Poprawiła się koniunktura gospodarcza, w społeczeństwie wzrosły nadzieje na awans materialny. Znalazło to odbicie na stronicach „Teletechnika”.

W artykule zamieszczonym w numerze 1-3/1939 i noszącym tytuł „Zagadnienia motoryzacji w Polsce” niepodpisany autor ubolewał: „…motoryzację próbowano przeprowadzić u nas przy pomocy importu, przy złym stanie dróg i bez złagodzenia rygorystycznych przepisów normujących sprawy motoryzacyjne. W wyniku tej polityki Polska (…) znalazła się pod względem ogólnej ilości pojazdów mechanicznych na 17 miejscu wśród państw europejskich posiadając 1 samochód na 1000 mieszkańców podczas gdy np. w Belgii ten stosunek wynosi 38 na 1000”.

Polska znalazła się pod względem ogólnej liczby pojazdów mechanicznych na 17 miejscu wśród państw europejskich, posiadając 1 samochód na 1000 mieszkańców - pisano w 1939 roku.

Autor wyliczał nowe rozwiązania prawne sprzyjające motoryzacji, choć zwracał uwagę, że nadal nie tylko samochody, ale i motocykle są poza zasięgiem większości Polaków: „Według ogólnej opinii społeczeństwa, a nawet fachowców, najtańszym motorem dla ludzi zarabiających od 200 do 400 zł jest popularna »setka«, którą produkują nawet w kraju (fabryka »Niemen«, »Podkowa« ze Śląska, SHL i inne). Motor taki mało zużywa materiałów pędnych, nie potrzebuje garażu, gdyż można go trzymać nawet w domu, i nie wymaga specjalnej znajomości motoru. Rejestracji i prawa jazdy nie wymaga”.

Centrum Warszawy około roku 1938. Znaczna większość spośród zarejestrowanych w Polsce (wg stanu na 1.10.1938) 41 882 samochodów i 13 485 motocykli koncentrowała
„Setka” Rixe z silnikiem Sachsa produkowana w Bielefeld wygląda znacznie mniej solidnie od SHL 98. Sprzedawała ją firma Majewski i S-ka przy placu Piłsudskiego w Warszawie

Artykuł zawiera informację, że Zarząd Główny Związku Pracowników Teletechnicznych postanowił zabiegać dla członków związku „o uzyskanie maksymalnych ulg w Ministerstwie Poczt i Telegrafów oraz w firmach sprzedających samochody i motocykle”. To wyjaśnia, dlaczego w sprezentowanych mi przez pana Janika numerach pisma znalazło się wiele ogłoszeń przedstawicielstw firm motocyklowych. Niemal w każdym znajduje się formułka: „Szczegółowych informacji o warunkach zakupu udziela Sekretariat Zarządu Głównego Związku Pracowników Teletechnicznych RP, Warszawa, ul. Wiejska 13 m. 10, telefon 704-10”.

Centrum Warszawy około roku 1938. Znaczna większość spośród zarejestrowanych w Polsce (wg stanu na 1.10.1938) 41 882 samochodów i 13 485 motocykli koncentrowała
Motoryzujcie się we własnym interesie! - wzywała warszawska „Moto-Prądnica” przedstawiająca się jako „firma chrześcijańska”

***

W numerze 1-3 rzuca się w oczy całostronicowa reklama motocykla SHL. A tekst pod zdjęciem „setki” rozczula stylistyką: „Motocykle SHL (wyrób Huty Ludwików SA Kielce) przed wypuszczeniem ich na rynek przeszły nie tylko dziesiątki tysięcy kilometrów, ale i w samej fabryce poddane zostały wprost morderczym próbom na stoiskach probierczych z ruchomą drogą usianą przeszkodami. (…) W tym sezonie ujrzymy »setkę« SHL w rękach licznych rzesz motocyklistów, ponieważ Huta Ludwików wg ściśle ustalonego planu produkcyjnego wypuści na rynek wielką ilość motocykli…”.

Dodajmy, że motocykl kosztował 960 zł, ale nabywca mógł uzyskać dwudziestoprocentowy odpis z podatku dochodowego. Huta Ludwików SA nie wypuściła jednak „wielkiej ilości” motocykli. Do wybuchu wojny zdążyła zmontować dwa tysiące egzemplarzy z brytyjskimi silnikami Villiersa. Na początku okupacji Niemcy wywieźli z fabryki większość nowoczesnych maszyn. Pod koniec zrabowali wszystko, co pozostało. W latach 1945-46 z ukrytych części zmontowano jeszcze około dwustu „setek”.

Centrum Warszawy około roku 1938. Znaczna większość spośród zarejestrowanych w Polsce (wg stanu na 1.10.1938) 41 882 samochodów i 13 485 motocykli koncentrowała
SHL 98, czyli „setka” z reklamy w „Teletechniku”. Interesujący szczegół - motocykl na zdjęciu ma na obudowie silnika napis: Licencja Villiers. Nieliczne zachowane egzemplarze SHL 98 napędzają oryginalne silniki brytyjskie

W tym samym numerze czasopisma znajdujemy reklamę motocykli Sokół z wykazem wszystkich 24 autoryzowanych punktów sprzedaży. Ogłaszała się też firma B. Waśkiewicz (Warszawa, Kredytowa 6) oferująca Sokoła 600 i „setkę” Perkun z silnikiem Villiersa, a Polska Spółka Motocyklowa z Senatorskiej proponowała motocykle Niemen z silnikami Villiersa o poj. 100 i 125 cm sześc. produkowane w Grodnie. Zorel z Królewskiej 23 miał w swoim salonie „setkę” Perkun, brytyjskie motocykle BSA i Royal Enfield oraz Puch-a 200 z zagarniętej przez Hitlera Austrii.

Na wsparcie Związku Pracowników Teletechnicznych RP mogli więc jak widać liczyć także nabywcy motocykli sprowadzanych z zagranicy, na przykład „setki” DKW i większych maszyn tej marki, które sprzedawała warszawska firma Niedźwiedzki i S-ka z ulicy Twardej 64, a nawet bardzo drogich motocykli szwajcarskiej firmy Motosacoche z silnikami o pojemności 500 i 800 cm sześc. oferowanych przez General Trading - Włodawski, Sanecki i S-ka z siedzibą przy Senatorskiej 32. Towarzystwo Handlu Motocyklami (Warszawa, Marszałkowska 31a) zachwalało „idealny motocykl komunikacyjny” TWN 250 produkowany przez Triumph Werke z Norymbergi, a Centromotor inżyniera Jana Rackiego - „znakomite motocykle niemieckie” marki Tornax o pojemności silników 100, 120 i 250 cm sześc.

W „Teletechniku” noszącym numerację 4-6 już tylko firma Waśkiewicz i S-ka zachwalała Sokoła 600 („koszt przejechania 100 km - 3,35 zł) oraz Perkuna 100 (100 km za 1,70 zł).

***

Nie ma, niestety, możliwości, by sprawdzić, czy którykolwiek z pracowników telekomunikacji zdążył skorzystać ze „specjalnych warunków nabycia” motocykli, które obiecywano w czasopiśmie.

Marek Ponikowski

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.