Autosalon. Motocyklowa duma Czechosłowacji [ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Marek Ponikowski

Autosalon. Motocyklowa duma Czechosłowacji [ZDJĘCIA]

Marek Ponikowski

Prototypy Jawy 250 testowano w wojennym kamuflażu, z lakierem feldgrau i emblematami niemieckich marek, korzystając z deficytowej benzyny przydzielanej fabryce w związku z remontami ciężarówek dla Wehrmachtu

Jak przetłumaczyć czeskie gwarowe słowo „perak”? Najdokładniej odpowiada mu wyraz „resorak”, który w potocznej polszczyźnie pojawił się wraz z modą na samochodowe modeliki, zainicjowaną przez nieistniejącą już brytyjską firmę Lesney, producenta sławnych Matchboxów. W modelikach stosowano sprężystą blaszkę imitującą pracę zawieszenia kół. Z etymologią „peraka” było inaczej.

W mrocznych czasach Protektoratu Czech i Moraw, gdy władcą życia i śmierci mieszkańców okupowanego kraju był Obergruppenführer SS Reinhard Heydrich, opowiadano sobie na ucho o wyczynach Peraka, samotnego mściciela, bezlitosnego wroga hitlerowców i kolaborantów, nieuchwytnego, bo błyskawicznie przenosił się z miejsca na miejsce dzięki sprężynom przymocowanym do butów. Podobno umiał przeskakiwać z ulicy na ulicę ponad dachami praskich kamienic, a nawet przefrunąć z jednego brzegu Wełtawy na drugi. Był postacią fikcyjną, ale polowało na niego gestapo…

Jawa 250 - w roku 1946 jedna z sensacji Salonu Samochodowego w Paryżu. Czechosłowacki motocykl nagrodzono złotym medalem
Wizyta ambasadora Czechosłowacji we Francji, Noska na stoisku w Salonie Samochodowym w Paryżu. Z lewej - premierowa Jawa 250. Zdjęcie prasowe

W roku 1946 największa czechosłowacka fabryka motocykli zaczęła produkować nowy model, który niemal natychmiast zyskał sobie w ojczyźnie przezwisko „Perak”. Czy tylko dlatego, że Jawa 250 jako pierwszy jednoślad klasy popularnej miała resorowanie zarówno przedniego, jak i tylnego koła? A może przyczynił się do tego krótkometrażowy film rysunkowy o wojennych wyczynach dzielnego Peraka wyprodukowany w wytwórni „Bratři w triku”, który miał premierę także siedemdziesiąt lat temu?

***

Teleskopy przy przednim kole i tzw. zawieszenie suwakowe z tyłu nie były jedynym novum, jakie zastosowano w Jawie 250. W jesiennym salonie samochodowym w Paryżu w roku 1946 stoisko Jawy oblegały tłumy zwiedzających, a fachowcy spierali się, czy czechosłowacki motocykl wyprzedza epokę o pięć, czy też może aż o dziesięć lat. Już swą sylwetką Jawa 250 sygnalizowała, że jest z innego czasu. Obudowa reflektora z wbudowanym szybkościomierzem płynnie przechodziła w osłony teleskopów.
Dwusuwowy silnik wyglądał jak dzieło sztuki wzorniczej: tworzył jednolitą, harmonijną bryłę złożoną z cylindra, obłej obudowy kryjącej skrzynię korbową, prądnicę, sprzęgło i czterobiegową przekładnię oraz całkowicie osłoniętego gaźnika. Siodło kierowcy z jedną tylko niewidoczną sprężyną jakby wyrastało ze zbiornika paliwa, lśniącego chromem i czerwonym lakierem. Wszystkie przewody elektryczne i cięgła ukryto wewnątrz ramy, a tylny błotnik miał zawias ułatwiający demontaż koła. Jawa została w Paryżu wyróżniona złotym medalem, a importerzy zabijali się o kontrakty. Sporo osób pewnie zadawało sobie wtedy pytanie: jak to możliwe, że w ciągu kilkunastu miesięcy od zakończenia wojny czechosłowacka firma zdołała opracować, przetestować i wprowadzić do produkcji tak awangardowy motocykl?

***

W rzeczywistości Jawę 250 Perak konstruowano i testowano już w czasach, gdy firma założona przez inżyniera Františka Janečka była włączona, podobnie zresztą jak inne przedsiębiorstwa w Protektoracie, do niemieckiego przemysłu zbrojeniowego i pod nadzorem gestapo produkowała m.in. silniki do samolotów i agregatów prądotwórczych oraz zaczepy do bomb lotniczych. Remontowała też wojskowe ciężarówki. Niemieccy nadzorcy nie mogli obyć się bez czeskich specjalistów, ale odebrali od inżynierów pisemne zobowiązanie, że… nie będą się zajmowali konstruowaniem samochodów i motocykli.

Firma składała się z kilku zakładów rozrzuconych na sporym terenie, co utrudniało Niemcom skuteczną kontrolę. Z myślą o czasach pokoju, które przecież musiały nadejść, pracownicy przedsiębiorstwa zdołali ukryć przed okupantami przedwojenne części i podzespoły do ośmiu i pół tysiąca motocykli oraz siedmiuset aut osobowych, a także około dwustu ton surowców i półfabrykatów. A inżynierowie w konspiracji pracowali nad nowym małolitrażowym samochodem (produkowany był potem pod marką Aero Minor) oraz motocyklem, którego założenia konstrukcyjne sformułowane zostały jeszcze w roku 1939. Dwadzieścia prototypów testowano w wojennym kamuflażu, z lakierem feldgrau i emblematami niemieckich marek, korzystając z deficytowej benzyny przydzielanej zakładom w związku z remontami ciężarówek dla Wehrmachtu. Trudno wprost uwierzyć, ale przez pięć lat obyło się bez wpadki. Jedyny członek zespołu konstruktorskiego aresztowany przez gestapo w innej sprawie nie zdradził kolegów aż do męczeńskiej śmierci.

Jawa 250 - w roku 1946 jedna z sensacji Salonu Samochodowego w Paryżu. Czechosłowacki motocykl nagrodzono złotym medalem
Samuel Vanko Silnik Jawy 250 - świadectwo wysokiej kultury technicznej czechosłowackich inżynierów

***

Po wojnie władze odrodzonej Czechosłowacji znacjonalizowały na mocy tzw. dekretów Beneša większość przemysłu, w tym także zakłady Jawa, które już w 1945 roku, korzystając z zapasów ukrytych przed Niemcami, uruchomiły produkcję przedwojennych modeli motocykli i samochodów. A wytwarzana od następnego roku Jawa 250 okazała się olbrzymim sukcesem fabryki. Eksportowano ją do 110 krajów na całym świecie! W Polsce Jawy 250 Perak pojawiły się w roku 1949. Większość pierwszej partii liczącej 280 maszyn trafiła do wojska, resztę przekazano Polskiemu Związkowi Motorowemu dla zawodników startujących w rajdach. W następnych latach Jawy 250 kupowali na talony przodownicy pracy, głównie górnicy ze śląskich kopalń.

***

Do jednocylindrowej Jawy 250 Perak dołączyła w roku 1947 wersja dwucylindrowa o pojemności 350 cm sześc. Nosiła jednak markę Ogar i lakierowana była nie w kolorze ciemnej czerwieni, ale gołębiej szarości. Stało się tak dlatego, że po nacjonalizacji organizacyjnie połączona została z Jawą firma Autfit ze Strašnic pod Pragą, będąca trzecim co do wielkości produkcji czechosłowackim wytwórcą motocykli. A jej marka Ogar była objęta międzynarodową ochroną prawną. Dopiero na początku lat 50., po wygaśnięciu tych praw, szary Ogar 350 stał się czerwoną Jawą 350, a w pamięci kilku pokoleń miłośników motoryzacji trzystapięćdziesiątka przetrwała pod podwójną marką Jawa Ogar. Produkcja tego doskonałego na swoje czasy motocykla trwała do roku 1956.

Jawa 250 - w roku 1946 jedna z sensacji Salonu Samochodowego w Paryżu. Czechosłowacki motocykl nagrodzono złotym medalem
Sturc&Sturc Profesjonalnie odrestaurowany Ogar 350 z roku 1948. Grafika znaku firmowego na zbiorniku paliwa jest taka sama jak w Jawach, inna jest tylko marka

Żaden jednoślad z Czechosłowacji produkowany pod rządami komunistów nie dorównał Perakowi i Ogarowi. Marka przetrwała wprawdzie do dziś, ale jej znaczenie jest marginalne.

Marek Ponikowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.