Ania Karwan: Pożegnałam wszystko, co mi nie służyło

Czytaj dalej
Fot. Marta Surovy
Paweł Gzyl

Ania Karwan: Pożegnałam wszystko, co mi nie służyło

Paweł Gzyl

Trzy lata temu wydała debiutancką płytę, potem wygrała festiwal w Opolu i wystąpiła w „Tańcu z gwiazdami”. Teraz powraca z premierowym utworem, który zapowiada jej nowy album. Nam opowiada jaką zmianę przeszła w czasie pandemii.

- Swoją premierę miała właśnie twoja nowa piosenka – „Swobodnie”. W materiałach prasowych mówisz, że to twój „nowy początek”. Jaka będzie ta nowa Ania Karwan?
- Tak, określam to jako „nowy etap”, ale nie do końca jestem to „nowa ja”. To po prostu - ja. Bez masek, nadmiernej dyplomacji, patosu. Ta moja „ja” była we mnie i ze mną zawsze, ale dorastając w show-biznesie od 15 roku życia byłam przyzwyczajona do tego, że estrada to co innego, a życie co innego. Owszem nadal uważam, że należy dla równowagi psychicznej i higieny mózgu utrzymywać dystans i nie wpuszczać 100% pracy do życia prywatnego, ale mnie na tej płycie chodziło o to, żeby Ania na scenie wyrażała się z taką samą prawdą jak w życiu, komunikowała swoje potrzeby i niczego nie musiała trzymać w sobie, tylko dlatego, że nie wypada powiedzieć tego, co się myśli. Czuję, że dojrzałam do bycia odważną w podejmowaniu moich własnych, dorosłych decyzji i wzięcia za nie odpowiedzialności, niezależnie od tego dokąd mnie zaprowadzą.

- Mówisz też, że „Swobodnie” oznacza twoje „dojrzałe rozstanie”. Co zostawiasz za sobą, otwierając ten nowy etap w życiu i karierze?
- Tym utworem zostawiłam za sobą wszystkich ludzi i zdarzenia, z którymi nie było mi już po drodze. Nie ma tu wyraźnej krzywdy, bólu, żalu, pretensji. To są podjęte w spokoju, bez emocji decyzje dotyczące tego, że nie byłam spełniona i szczęśliwa w jakieś sytuacji lub ściągała mnie ona w dół, a może wywoływała poczucie winy, odbierała energię, budziła „złego wilka”, którego nie chciałam karmić. Wybrałam w swoim życiu zdrowe relacje. To ja decyduję, czy chcę brać udział w rozmowie, związku, pracy, czy jeżdżeniu na hulajnodze. Nie zmuszam się już do niczego. Nie działam wbrew sobie. Nie nadwyrężam ciała i głowy. Nie jem, jeśli mi nie smakuje.

Pozostało jeszcze 89% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.