Rozm. Tomasz Rozwadowski

Andrzej Duda rzucił palenie. To wizerunkowa zasłona dymna? Rozmowa z politologiem

Mateusz Zaremba Fot. SWPS Mateusz Zaremba
Rozm. Tomasz Rozwadowski

O publicznym wizerunku Andrzeja Dudy z Mateuszem Zarembą, politologiem z Uniwersytetu SWPS, rozmawia Tomasz Rozwadowski

Prezydent Andrzej Duda od kilku miesięcy nie pali już papierosów. Ta wiadomość odbiła się dość szerokim echem w internecie i została odebrana raczej sympatycznie. Czy odbiór społeczny obecnego prezydenta różni się czymś istotnym od odbioru jego poprzedników?
Jeśli mówimy o rzucaniu palenia przez prezydenta, to podobny epizod miał miejsce podczas kadencji jego poprzednika. Mam na myśli fakt, że Bronisław Komorowski zaprzestał udziału w polowaniach. Te przypadki są do siebie podobne. Po pierwsze chodzi o działanie, zachowanie czy hobby odbierane negatywnie, więc pożądane by było jego zaprzestanie. Po drugie, takie decyzje ogłasza się w momentach, kiedy polityk oceniany jest gorzej. Wtedy właśnie wykonuje się ruchy wizerunkowe.

Rzucanie palenia jako, nomen omen, rodzaj zasłony dymnej?

Taka wiadomość odciąga uwagę od innych faktów. Jednak nosi w sobie także pewne zagrożenie, mianowicie takie, że rzucanie palenia czy zerwanie z myślistwem jest wyzwaniem honorowym i powinno obowiązywać już zawsze. Powinno się go dotrzymać do końca.

Bo inaczej grozi śmieszność?

Jeśli media przyłapią prezydenta na złamaniu tego zobowiązania, z pewnością nie omieszkają tego nagłośnić. Tak zrobiły tabloidy, gdy były prezydent Komorowski pojawił się na polowaniu.

Plama na honorze.

I błąd wizerunkowy. Myślę, że obie decyzje zostały podpowiedziane prezydentom przez specjalistów od PR. Mamy więc do czynienia ze spłaszczaniem polityki do PR, działaniem osłonowym wymuszonym przez specjalistów od wizerunku.

Ale przecież obie decyzje były słuszne!

Grając uczciwie, nie trzeba było tego rozgłaszać. Trzeba było to zrobić, ale dyskretnie, bez upubliczniania wiadomości.

Dlaczego tabloidy tak się cieszą, jeśli przyłapią polityka na niekonsekwencji?

Politycy sami doprowadzili do sytuacji, że im się nie ufa. Prawda jest taka, że w części pozytywnych lub neutralnych działań kryją się niecne motywacje. Pół prawdy, czyli całe kłamstwo, tak często robi się politykę.

Politycy sami doprowadzili do sytuacji, że im się nie ufa. Prawda jest taka, że w części pozytywnych lub neutralnych działań kryją się niecne motywacje. Pół prawdy, czyli całe kłamstwo, tak często robi się politykę.


Wspomniałem o ciepłym odbiorze rzucenia nałogu przez prezydenta, ale niemal równocześnie prezydent bywa wygwizdywany podczas publicznych wystąpień. Dlaczego tak się dzieje?

Andrzej Duda nie jest tu wyjątkiem, buczano i gwizdano także na Komorowskiego i ich poprzedników. Dzieje się tak, ponieważ w Polsce prezydenci, choć mają być prezydentami wszystkich Polaków, mocno stoją przy swoim obozie politycznym. Pewnym wyjątkiem był Aleksander Kwaśniewski, który co prawda był kandydatem postsocjalistycznej lewicy, ale przekroczył granice swojego obozu politycznego i osiągnął prawdziwy sukces. Kwaśniewski był wybierany, co należy przypomnieć, przy frekwencji o 10 proc. wyższej niż Duda. To olbrzymia różnica.

Czy nie sądzi Pan, że Duda prowokuje więcej takich zachowań?
To zrozumiałe, ponieważ żaden prezydent dotychczas nie burzył porządku konstytucyjnego w naszym kraju. W państwie demokratycznym konstytucję można zmieniać, ale trzeba to robić zgodnie z regułami w niej samej zapisanymi. Po zwycięstwie wyborczym PiS niespełna dwa lata temu i partia, i prezydent wykonali wiele być może niekonstytucyjnych ruchów. Niedawno prezydent zaproponował też referendum w sprawie zmian w konstytucji.

A trudno wierzyć w czystość jego intencji po wielokrotnym naciąganiu lub łamaniu przepisów konstytucyjnych.
Równocześnie istnieje w Polsce całkiem spora część społeczeństwa, która uważa, że III RP i jej konstytucja nie jest wcale pomiotem szatana. Przez cały okres 0d 1989 r. ten kraj naprawdę się rozwijał. III RP była obarczona różnymi bolączkami, ale większość sił akceptowała ten system.

Politycy notorycznie zapominają, że bodziec zawsze powoduje reakcję

PiS robi rewolucję.
Mamy okres być może pozakonstytucyjnych zmian firmowanych między innymi przez prezydenta Dudę. I to się łączy z silnym oporem. Politycy notorycznie zapominają, że bodziec zawsze powoduje reakcję. Kolano uderzone młotkiem neurologicznym odbija bezwarunkowo. I tyle.

tomasz rozwadowski@polskapress.pl

Rozm. Tomasz Rozwadowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.