Agnieszka Pomaska: Opozycji są potrzebne cierpliwość i konsekwencja

Czytaj dalej
Ryszarda Wojciechowska

Agnieszka Pomaska: Opozycji są potrzebne cierpliwość i konsekwencja

Ryszarda Wojciechowska

- To nie jest czas na dzielenie opozycji - komentuje pomysły tworzenia nowej partii Agnieszka Pomaska, posłanka Platformy Obywatelskiej

Ostatnio w kręgach Platformy pojawiają się głosy, że na naszej scenie politycznej przydałaby się nowa partia. Temat otworzyła posłanka Joanna Mucha, mówiąc, że ludzie oczekują od polityków „nowego przesłania”. O potrzebie nowej partii mówił też na naszych łamach Marek Biernacki.

Osobiście uważam, że to nie jest czas na dzielenie się opozycji, tylko na jej łączenie. Powinniśmy dążyć do tego, aby na wybory samorządowe, a już na pewno na parlamentarne, iść całym opozycyjnym blokiem, nie tylko z Nowoczesną, ale też z PSL. Chociaż rozumiem pewne zniecierpliwienie partyjnych kolegów. Prawo i Sprawiedliwość wywraca nam Polskę do góry nogami, a ich sondaże są cały czas mocne. W ludziach budzi się więc taka idea, żeby w takiej sytuacji stworzyć coś nowego, innego. Ale cierpliwość i konsekwencja są teraz zdecydowanie bardziej potrzebne opozycji, niż to zniecierpliwienie.

A może ci, którzy mówią o nowej partii, jednak lepiej rozumieją scenę polityczną?

Pamiętam, jak powstawała Platforma Obywatelska, którą miałam zaszczyt współtworzyć w Gdańsku. I wiem, jak trudno tworzy się nową partię. Nam potrzebny jest powiew świeżego powietrza. Ale to można zrobić w ramach Platformy. I nie mam na myśli jedynie zmian personalnych.

O to świeże powietrze w partiach nie jest łatwo przy liderach, którzy trzymają partie twardą ręką.

Zadaniem liderów jest też pokazywać swoje zaplecze i nowe twarze. Bo one na pewno są. W Platformie mamy swoistą klęskę urodzaju. W grupie prawie 140 posłów jest wielu nowych, młodych, ambitnych i pełnych energii osób. Ale tak już jest, że częściej widać tych bardziej doświadczonych polityków. I stąd pewnie bierze się to przekonanie, że nie ma nowych twarzy. A ich po prostu nie widać. O tym powinni pomyśleć liderzy.

W ostatnim sondażu przeprowadzonym przez CBOS Grzegorz Schetyna przebił Jarosława Kaczyńskiego w rankingu polityków, którym Polacy nie ufają. Czy to Pani nie niepokoi?

Z każdego sondażu należy wyciągać wnioski i z pewnością Grzegorz Schetyna to robi. Ten sondaż pokazuje przede wszystkim, jaki potencjał ma Platforma i Nowoczesna. W Platformie Obywatelskiej, jak wynika z tego samego sondażu, całkiem sporym zaufaniem Polaków cieszy się Rafał Trzaskowski, na przykład, a w partii Ryszarda Petru - Kamila Gasiuk-Pihowicz. I tych właśnie polityków warto częściej wystawiać na pierwszy plan.

Wyborcy Platformy Obywatelskiej mówią - chcemy teraz kogoś młodszego, bez politycznej przeszłości, może Borysa Budkę, może Rafała Trzaskowskie- go. Trudno chyba jednak uwierzyć, żeby lider partii pod wpływem takich głosów choć trochę ustąpił komu innemu miejsca.

Nie od razu w partii trzeba wszystko wywracać do góry nogami. Ważne jest rozłożenie akcentów, łączenie doświadczenia ze świeżością. Znam Borysa Budkę i Rafała Trzaskowskiego i wiem, że te osoby mają niemało do powiedzenia, mają także doświadczenie i dużą wiedzę w swoich dziedzinach. Borys przede wszystkim w sprawach dotyczących systemu prawnego w Polsce, Rafał w sprawie polityki zagranicznej. A jedno i drugie w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości jest katastrofalne. To są więc naturalni liderzy tych tematów. Grzegorz Schetyna jest dobrym organizatorem i jeśli będzie umiał to swoje zaplecze polityczne wykorzystać, to nie tylko partia, ale też on sam wiele zyska. Lider musi być nie tylko dobrze odbierany, ale musi też dobrze zarządzać swoim zapleczem.

Emocje, jakie wywołuje partia rządząca, są tak silne, że wszystko przesłaniają


Czy Platforma myśli już o kampanii samorządowej?

Podczas ostatniego pobytu w Gdańsku Grzegorza Schetyny rozmawialiśmy wstępnie o kalendarzu wyborczym i o tym, że na początku roku powinniśmy już przedstawiać naszych kandydatów. A że polska polityka jest na tyle nieprzewidywalna, to zgadzam się z Grzegorzem Schetyną, że nie ma powodu do szybkiego układania list i prezentowania nazwisk, ponieważ jeszcze wiele może się wydarzyć. PiS może na przykład zmienić ordynację wyborczą na taką, która zmusi partie opozycyjne do głębszej współpracy.

Ale kandydatów na prezydentów miast może już warto prezentować.

Jeśli PiS przegłosuje nam ordynację wyborczą, która ograniczy się do jednej tury, to na pewno ten ruch wymusi współpracę partii opozycyjnych nie tylko w Gdańsku, ale też w Szczecinie, Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu. W tych miastach będzie musiał być jeden wspólny z Nowoczesną i PSL kandydat. Więc trzeba być ostrożnym z przedwczesnym wychodzeniem do opinii publicznej z nazwiskami.

A w kuluarach Platformy rozmawia się o nazwiskach kandydatów na prezydentów na przykład w Trójmieście? Czy rozważane jest poparcie dla Pawła Adamowicza, gdyby chciał ponownie wystartować?

Nie wiemy, czy propozycja PiS dotycząca dwukadencyjności miała być tylko uśpieniem naszej czujności, czy może pomysł przepadł albo wróci? Dzisiaj mamy w tej sprawie niejasną sytuację.

Niejasna jest też sytuacja procesowa Pawła Adamowicza.

Prezydenta Gdańska będziemy bronić przed tym typowo politycznym atakiem prokuratury. Bo odgrzewanie śledztwa, które zostało zakończone, to polityczny atak.

Może zamiast obrony Pawła Adamowicza warto skoncentrować się na nowym kandydacie?

W tym przypadku chodzi o pewne zasady i o zwykłą ludzką przyzwoitość. Mamy w Gdańsku swojego prezydenta, dobrze ocenianego. Uważam, że ta kadencja jest zresztą jego najlepszą z dotychczasowych, więc trudno teraz rozmawiać o nowym kandydacie.

Na razie wyborca Platformy Obywatelskiej w Gdańsku może zatem powiedzieć - wiem, że nic nie wiem?

W przypadku Platformy na Pomorzu kandydatów na prezydenta Gdańska nie brakuje. Czy to będzie Paweł Adamowicz, Jarosław Wałęsa, czy to będę ja, bo też jestem wśród potencjalnych kandydatów.

Nie mówi Pani „nie”?

Oczywiście, w sprawy Gdańska jestem zaangażowana już od piętnastu lat, ale uważam, że to nie czas na takie polityczne deklaracje. Wspieramy prezydenta Adamowicza i nie będziemy pod naciskiem prokuratury decydować o tym, kto ma być naszym kandydatem. Zrobimy to zgodnie z kalendarzem wyborczym.

Mam wrażenie, że Platforma jest cały czas przyczajona. Słychać - poczekamy na to, co PiS powie, co zrobi PiS itd.

Nasz program pokazujemy na bieżąco. Ale emocje, jakie wywołuje każdego dnia partia rządząca, są tak silne, że to wszystko przesłaniają. Na pewno musimy dzisiaj szukać nowych rozwiązań, zwłaszcza tych dotyczących rynku pracy i wsparcia dla emerytów, którzy z racji obniżenia wieku emerytalnego będą mieli niższe emerytury. I trzeba tym, którzy chcą, dawać szansę dorobienia do swojej emerytury.

PiS niszczy to, co nam się udało zrobić. Znowu brakuje miejsc w przedszkolach. Platforma zwiększyła liczbę miejsc w tych placówkach ponad dwukrotnie.

Na pewno powinniśmy szukać zachęt dla pracodawców, jeśli chodzi o zatrudnianie zarówno młodych ludzi, jak i emerytów. Problem rynku pracy powinien być traktowany zresztą szerzej. Bo dzisiaj już de facto nie ma problemu bezrobocia, tylko mamy do czynienia z brakiem pracowników lepiej wykwalifikowanych. Nasze rozwiązania powinny iść w kierunku bardziej elastycznego czasu pracy. Z przerażeniem patrzę na to, co robi PiS. Na rynku pracy odbije się w przyszłości to, co dzisiaj dzieje się w edukacji czy w opiece nad dziećmi. W wyniku tego chaosu edukacyjnego okazuje się, że w wielu szkołach nie ma zapewnionej świetlicy dla wszystkich dzieci, a do szkół wróciła dwuzmianowość. To oznacza, że rodzice będą musieli zwolnić się z pracy albo zmienić system pracy, po to, żeby zajmować się dziećmi.

PiS mówi na to, że dopiero teraz opieka nad dziećmi jest właściwie zorganizowana.

PiS niszczy to, co nam się udało zrobić. Znowu brakuje miejsc w przedszkolach. Platforma zwiększyła liczbę miejsc w tych placówkach ponad dwukrotnie. W 2017 roku każde dziecko miało mieć zapewnioną opiekę przedszkolną. Tymczasem obecny rząd swoją politykę w tej sprawie ograniczył do obniżenia standardów w opiece nad dziećmi. I partia, która obejmie rządy po PiS, będzie musiała to od razu naprawić. Kluczowy będzie elastyczny czas pracy, istotna będzie kwestia podejścia do urlopów macierzyńskich. Ważne jest to, żeby urlop rodzicielski można było wykorzystać niekoniecznie w ciągu pierwszego roku życia dziecka, ale również później.

Chodzi o to, żeby ten urlop macierzyński czy tacierzyński nie przepadał. Dla mnie to jest właśnie polityka prorodzinna, a nie tylko rozdawanie pieniędzy. I od razu mówię - utrzymamy program 500 plus, chociaż mamy świadomość, że dzisiaj rząd szuka na ten program pieniędzy wszędzie, gdzie się da, na przykład w puli edukacji, gdzie ciągle tych pieniędzy było za mało.

W Platformie mamy swoistą klęskę urodzaju. Jest wielu posłów nowych, młodych, ambitnych i pełnych energii

Ale ludzie chcą dostać pieniądze do ręki i widzieć je we własnej kieszeni.

Ja to rozumiem, tylko trzeba pamiętać, że każdy program ma swoją cenę, finansowany jest przecież z publicznych pieniędzy. Ceny też idą w górę, a nie ma waloryzacji programu 500 plus. Być może nad tym warto się zastanowić. Bo zaraz się okaże, że to 500 plus niedługo „skonsumuje” nam inflacja i rosnące koszty życia. Dziś kostka masła kosztuje więcej. Dzisiaj ten system jest wywrócony do góry nogami i trzeba go będzie w każdym z tych elementów poukładać.

Ryszarda Wojciechowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.