rozm. Katarzyna Gruszczyńska

Agnieszka Buczyńska: Wolontariat to nie tylko dawanie, ale i branie

Agnieszka Buczyńska wierzy w solidarność gdańszczan Fot. Katarzyna Gruszczyńska Agnieszka Buczyńska wierzy w solidarność gdańszczan
rozm. Katarzyna Gruszczyńska

- Trzeba odczarować myślenie o wolontariacie, że to zajęcie wymagające nie wiadomo jakiego nakładu czasu. Można to robić w niedzielne popołudnie przez trzy godziny czy kilka razy w tygodniu, na przykład pomagając dzieciom w odrabianiu lekcji. To oferta zarówno dla osób zapracowanych, jak i tych, które mają trochę więcej czasu - mówi Agnieszka Buczyńska, prezes Regionalnego Centrum Wolontariatu w Gdańsku.

Jedna z wolontariuszek podczas trwającego do 8 grudnia Gdańskiego Tygodnia Wolontariatu mówiła, że trzeba obalić mit biednego wolontariusza, który jest permanentnie wykorzystywany przez wszystkie organizacje świata.
Wolontariat obarczony jest stereotypami. Gdy pada to hasło, myślimy tylko o pomocy biednym i potrzebującym. My pokazujemy, że można działać na rzecz kultury, sportu, edukacji i wielu innych obszarów.
Wokół dużych wydarzeń, które odbywały się w Polsce, między innymi Euro 2012, narósł szkodliwy stereotyp. Utrwaliło się myślenie, że wolontariusze są wykorzystywani przez wielkie organizacje.
Prawda jest taka, że jest to transakcja wymienna. Nigdy nie jest tak, że my tylko dajemy coś od siebie i nie otrzymujemy nic w zamian. Korzyści bywają niewspółmierne wobec tego, co dajemy. Często poświęcamy swój czas i umiejętności, ale mamy poczucie spełnienia i satysfakcję, że mogliśmy komuś pomóc. Poznajemy fajnych ludzi, nabywamy nowe umiejętności.

Ilu wolontariuszy działa w Gdańsku?

W 2016 roku przeprowadzono badania na ten temat. 64,2 procent gdańszczan zadeklarowało, że świadczy nieodpłatną pomoc innym osobom spoza rodziny. To daje nam oszałamiającą liczbę ponad 200 tysięcy mieszkańców aktywnych na rzecz innych.
Zarówno w perspektywie ogólnopolskiej, jak i tej lokalnej najbardziej aktywni są ludzie młodzi bądź studiujący, do 26. roku życia.
Jesteśmy wyjątkowym miastem, nawet w skali kraju. Codzienna solidarność oraz fakt, że chcemy być współodpowiedzialni za ludzi i za miejsce, w którym żyjemy, jest niesamowita.

Jesteśmy wyjątkowym miastem, nawet w skali kraju. Codzienna solidarność oraz fakt, że chcemy być współodpowiedzialni za ludzi i za miejsce, w którym żyjemy, jest niesamowita.

Przez nasze Regionalne Centrum Wolontariatu w ciągu roku przewija się około 5 tysięcy wolontariuszy. Są to ludzie, którzy trafiają bezpośrednio do organizacji pozarządowych.
Sporo osób działa jednak w ramach tak zwanego wolontariatu nieformalnego. Dzieje się tak wtedy, gdy na przykład pomagamy sąsiadowi.

Wyjątkowo aktywną grupę stanowią też lokalni seniorzy. W jaki sposób pomagają?
Mamy na przykład stałą grupę wolontariuszy działających podczas meczów Lechii. Informują kibiców, jak dotrzeć na stadion i konkretne miejsca na nim. Niektórzy mają też uprawnienia do kierowania ruchem drogowym i współdziałają z policją.
Są seniorzy przychodzący na recitale fortepianowe, gdzie prowadzą punkty rejestracji. Są też tacy, którzy pomagają osobom starszym w swojej dzielnicy. Wspierają ich w codziennych sprawach, jak na przykład robieniu zakupów.
Osoby, które mają pomysł na własną inicjatywę, mogą się zgłosić do Gdańskiego Funduszu Senioralnego, który polega na wspieraniu inicjatyw oddolnych. Od 2013 roku 4 tysiące wolontariuszy w starszym wieku zrealizowało niemal 300 inicjatyw!
Nie odpowiem, że jest jedna i właściwa droga dla wolontariusza senioralnego. Jest ich wiele. Można działać solo i w grupie, co jest fajne.
Znajdziemy zajęcie dla każdej liczby chętnych.

Jakie formy wspierania innych są najbardziej popularne?
Tych, którzy zaczynają swoją przygodę z pomaganiem, zachęcamy do wolontariatu akcyjnego. Wtedy można sprawdzić się w różnych obszarach. Można wspierać inicjatywy kulturalne, ale też na przykład hospicyjne.
Oczywiście fantastycznie, jeśli ktoś czuje się na siłach, żeby od razu zadeklarować się w okresie długoterminowym. Natomiast trzeba odczarować myślenie o wolontariacie, że to zajęcie wymagające nie wiadomo jakiego nakładu czasu. Można to robić w niedzielne popołudnie przez trzy godziny czy kilka razy w tygodniu, na przykład pomagając dzieciom w odrabianiu lekcji. To oferta zarówno dla osób zapracowanych, jak i tych, które mają trochę więcej czasu.

katarzyna.gruszczynska@polskapress.pl

rozm. Katarzyna Gruszczyńska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.