400 tysięcy złotych za 12 mieszkań. Prokurator w gdańskiej spółdzielni

Czytaj dalej
Fot. Przemek Świderski/ Archiwum
Jacek Wierciński

400 tysięcy złotych za 12 mieszkań. Prokurator w gdańskiej spółdzielni

Jacek Wierciński

Kamienicę i użytkowanie wieczyste działki na granicy Gdańska i Sopotu spółdzielnia Budowlani sprzedała za cenę mieszkania. Śledztwo trwa.

Częste libacje alkoholowe, podpalenie sąsiadów 2,5 roku temu, a w przeszłości również prowadzenie meliny, której lokatorzy kradli i dokonywali rozbojów w całej Oliwie - zarzucają mieszkańcom kamienicy przy al. Grunwaldzkiej 597 w Gdańsku władze spółdzielni mieszkaniowej Budowlani, która budynek sprzedała za 400 tys. zł. Szczęśliwemu nabywcy (mimo to?) nieruchomość udało się sprzedać za sumę 5-krotnie większą, a to zainteresowało śledczych.

- Znaczna rozbieżność ceny, za jaką spółdzielnia zdecydowała się zbyć nieruchomość, oraz kwoty, jaką nabywca otrzymał, sprzedając ją kolejnemu kupcowi, wzbudziła podejrzenia i uzasadnia potrzebę weryfikacji tej transakcji - tłumaczy powody wszczęcia śledztwa prok. Tatiana Paszkiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

I dodaje: - Ze względu na fakt, że postępowanie jest na wstępnym etapie, nie informujemy o szczegółach. Mogę powiedzieć jedynie, że uzyskujemy dokumenty, przesłuchujemy świadków, nie wykluczamy też powołania biegłego rzeczoznawcy majątkowego.

Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że prawo użytkowania wieczystego działki i budynek prywatna osoba kupiła od Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Budowlani” w październiku 2015 roku za 400 tys. zł. To ponad 1100 metrów kwadratowych na granicy Gdańska i Sopotu oraz kamienica, w której na trzech kondygnacjach zlokalizowanych jest 12 mieszkań (w tym 4 niezamieszkane). Następnie, po mniej więcej roku, nabywca sprzedał nieruchomość warszawskiej spółce Dreamplace sp. z o.o. za ponad 2 mln zł.

O obawach lokatorów Grunwaldzkiej 597, którzy bali się, że stracą dach nad głową, napisaliśmy w „Dzienniku Bałtyckim” po raz pierwszy w grudniu. Śledczy wyjaśniali wówczas, czy urzędnicy gdańskiego magistratu nie dopuścili się przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków, pozwalając na sprzedaż budynku, w którym znajdowały się mieszkania komunalne i w których mieszkali lokatorzy.

Ponieważ, mimo komunalnych mieszkańców, właścicielem kamienicy była spółdzielnia, prokurator nie stwierdził urzędniczego przestępstwa. Ma jednak wątpliwości, czy prawa nie złamały władze RSM „Budowlani”, które mogły dopuścić się zagrożonego karą do 5 lat więzienia przestępstwa wyrządzenia spółdzielni „znacznej szkody majątkowej” poprzez nadużycia udzielonych uprawnień lub niedopełnienie obowiązku.

„Faktem jest, że budynek ten nigdy nie był w posiadaniu Spółdzielni, to znaczy nie był w ewidencji środków trwałych, zaś mieszkańcy budynku nigdy nie byli Członkami Spółdzielni, Spółdzielnia nie zawierała z Nimi umów najmu, do Spółdzielni nikt nigdy z mieszkańców budynku nie wpłacał pieniędzy z jakiegokolwiek tytułu, Spółdzielnia też nie zarządzała tą nieruchomością” - czytamy w przesłanym do redakcji stanowisku podpisanym „Zarząd Spółdzielni”.

Z dokumentu dowiadujemy się również, że zadaniem zarządu jest działanie na rzecz i korzyść członków spółdzielni, a dalsze utrzymywanie działki (nie budynku) byłoby wymierzone przeciw tym spółdzielcom, którzy przez 45 lat płacili opłatę za wieczyste użytkowanie i podatek od nieruchomości (gruntowy) za Grunwaldzką 597.

Jedynymi ofertami gminy Gdańsk, której starający się rozwiązać problem od 2006 roku zarząd „Budowlanych” proponował nieruchomość, było nieodpłatne przejęcie działki i przekazanie spółdzielni budynku z lokatorami - co wiązałoby się m.in. „z koniecznością podpisania z lokatorami umów najmu, wyremontowaniem budynku”.

Władze RSM wskazują również, że osoba fizyczna, która kupiła od nich nieruchomość, zobowiązała się umożliwić dalsze mieszkanie legalnym lokatorom Grunwaldzkiej 597 lub zaoferować im inne lokale. Z ostatniego fragmentu stanowiska zarządu możemy jednak wywnioskować, że nie są oni najbardziej pożądanymi sąsiadami. Czytamy bowiem, że w kamienicy i jej otoczeniu dochodziło do „częstych libacji alkoholowych oraz bójek”, według relacji członków spółdzielni lokatorzy budynku w 2014 roku podpalili sąsiedni blok, a (co potwierdzać ma policja) na Grunwaldzkiej 597 „mieściła się melina, której lokatorzy dokonywali liczne kradzieże i rozboje w obrębie terenów Spółdzielni oraz poza nimi. Ich działalność obejmowała praktycznie rejon całej dzielnicy Oliwa. W melinie usytuowanej w budynku Grunwaldzka 597 doszło do morderstwa jej lokatorki oraz do zgonu jednego z uczestników libacji.”

Jacek Wierciński

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.