Jacek Wierciński

31 osób z Greenpeace z nakazem opuszczenia portu i z zarzutami

Działacze namalowali ogromny napis „Węgiel stop” na burcie statku wiozącego surowiec importowany do Polski z Mozambiku Fot. Greenpeace Polska Działacze namalowali ogromny napis „Węgiel stop” na burcie statku wiozącego surowiec importowany do Polski z Mozambiku
Jacek Wierciński

Nie gdański i nie szczeciński port dla żaglowca Rainbow Warrior III, kórym pływają aktywiści Greenpeace. Po proteście w Gdańsku ponad 30 z nich usłyszało zarzuty, a niektórym grozi nawet 10 lat więzienia - bo spowodowane straty śledczy szacują na prawie 500 tys. zł.

„Rainbow Warrior otrzymał nakaz opuszczenia portu w Gdańsku, a następnie zakazano mu wpłynięcia do portu w Szczecinie, mimo potrzeby naprawy wybitego przez Straż Graniczną okna oraz konieczności uzupełnienia zapasów żywności dla załogi. W ocenie organizacji to próba politycznego odwetu za protesty Greenpeace w sprawie bierności polskiego rządu wobec kryzysu klimatycznego i konieczności odejścia od węgla do 2030 roku” - pisze Greenpeace w komunikacie, a jego dyrektor programowy - Paweł Szypulski podkreśla: - Zamiast próbować utrudniać życie aktywistom, polskie władze powinny wreszcie zająć się kryzysem klimatycznym.

Zupełnie inaczej sprawę przedstawia dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni, mgr inż. kpt. ż.w. Wiesław Piotrzkowski. W rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” przekonuje, że czerwone światło dla Tęczowego Wojownika [polska nazwa żaglowca - przyp. red.] wynikało ze złamania przepisów i spowodowania zagrożeń przez statek. Przypomina, że jednostka bez zgody kapitanatu portu i wbrew wezwaniom Straży Granicznej, wpłynęła pod terminal węglowy i rzucając tam kotwicę, uniemożliwiła rozładunek węgla z Mozambiku.

Rozpoczętą 9 września blokadę, w ramach której działacze na burcie afrykańskiego masowca namalowali napis „Węgiel stop” już pierwszej nocy przerwała interwencja Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku. Żaglowiec Greenpeace’u został odholowany na redę, a jego kapitan - obywatel Hiszpanii - oraz będąca obywatelką Austrii działaczka usłyszeli zagrożone karą od 3 miesięcy do 5 lat więzienia zarzuty niezatrzymania się do kontroli pomimo wydania przez osobę uprawnioną takiego polecenia.

- Ten sam zarzut - niezatrzymania się do kontroli - przedstawiony został obywatelowi Słowacji, który po przeprowadzeniu czynności został zwolniony do domu - mówi kmdr ppor. Andrzej Juźwiak, rzecznik Komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej o sterniku pontonu, który w środę 11 września został zatrzymany na próbie wejścia do gdańskiego portu. Tamta akcja funkcjonariuszy spłoszyła 3 inne pontony, które uciekły w kierunku Górek Zachodnich.

Natomiast policjanci w środowy wieczór zatrzymali kolejnych 18 aktywistów.

- W wyniku naszych działań te osoby zdecydowały się zejść z dźwigów. Zostały zatrzymane przez funkcjonariuszy i przewiezione do jednostek policji celem złożenia wyjaśnień - relacjonowała podinsp. Joanna Kowalik-Kosińska, rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku.

Kolejnych 10 działaczy uniemożliwiającą rozładunek węgla blokadę żurawi zdecydowało się przerwać po nocy spędzonej na dźwigach - 12 września.

Wszystkim 28 osobom, które planowały lub prowadziły okupację portowych instalacji (także lejów rozładunkowych) przedstawiono zarzuty wspólnie i w porozumieniu „naruszenia miru domowego”. Jak relacjonuje prok. Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, drugim przestępstwem popełnionym przez aktywistów było zagrożone karą do 10 lat więzienia uczynienie niezdatnymi do użytku i uniemożliwienie bieżącej eksploatacji instalacji portowych, co spowodować miało straty nie mniejsze niż 491 tysięcy złotych.

Nie tylko blokada. „Protest tysięcy miast” 20 września

„Miliony szczerze przejętych naszą przyszłością ludzi będzie protestować w tysiącach miast na całym świecie, by pokazać, że nie zgadzają się na bierność rządzących wobec pogłębiającego się kryzysu klimatycznego - NAJWIĘKSZEGO wyzwania, z jakim do tej pory musieliśmy się zmierzyć” - zapowiadają organizatorzy protestów w piątek 20 września, które odbyć się mają w tysiącach miast całego globu.

W Gdyni trójmiejska demonstracja rozpocznie się o godzinie 10.00 pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego. Druga pomorska manifestacja planowana jest w Rumi na godz. 11.45 pod Szkołą Podstawową nr 1 im. Józefa Wybickiego przy ul. Kościelnej 6.

Oprócz tego protesty przewidziano również m.in. w Łodzi, Zielonej Górze, Warszawie, Włocławku, Częstochowie, Ostródzie, Rawie Mazowieckiej, Poznaniu, Żyrardowie czy Kielcach.

Jacek Wierciński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.dziennikbaltycki.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.